Leo w swoim stroju również zachwycał, a młode serduszko Changówny zabiło zdecydowanie szybciej niż powinno. Miała wrażenie, że w ten sposób biło wyłącznie dla Oleandra, który nigdy nie chciał odwzajemnić jej uczucia. To ją odrobinę przerażało, bo nie chciała uzależnić się od obecności tego mężczyzny. Zwłaszcza, że Leo był człowiekiem nieprzewidywalnym. Odwróciła na chwilę swoje spojrzenie od niego, aby nie dręczyć swojej duszy jego widokiem. Czyżby to było naprawdę zbyt trudne zadanie, a może po prostu przesadzała, bo Leo był bardzo otwarty, przystępny i łatwy? Zauroczył ją swoją innością, nie musiała zgadywać jego emocji, bo je pokazywał na twarzy. Jedynie ruchy miał nieprzewidywalne, ale gdy już się go nauczyła stał się po prostu bardzo łatwym człowiekiem. Jakby tylko chciała, aby był bardziej jej wystarczyłoby, aby zrobiła krok do przodu i dotknęła jego policzka. Od razu wiedziała, że by poszedł za każdym jej gestem, bo Leo chciał należeć do niej, prawda?
– Ty też niczego sobie – odparła krótko i cicho z wypiekiem na twarzy. Wzięła głęboki wdech, weź się Maya w garść, bo wychodzisz na idiotkę, zbeształa się jeszcze w myślach. – Może być pub – zdecydowała i ujęła jego ramię, które jej podsunął. Przysunęła się bliżej niż musiała, aby zrozumiał, że zakaz dotyku został na dzisiaj zniesiony, aby sprawdzić jego reakcje, aby upewnić się, że rozumie. Spojrzała na niego przyglądając się jego urokliwej twarzy. Oczy miał lśniące i magnetyzujące. Wstyd było jej przyznać, ale czasami śnił się jej, a pamiętała z tych snów albo jego rudą sierść, albo te cudowne, ciemne oczy.
– Leo, dzisiaj nie ma żadnych zasad – powtórzyła sugestywnym głosem – A hasłem niech będzie dzika róża – dodała z krótkim zastanowieniem. – Skąd ci się biorą te wszystkie pomysły, co? – zadała pytanie trzymając się blisko niego i czując jak na skórze pojawia się jej dziwna, gęsia skórka, jakby było jej zimno, ale nie czuła zimna, a wręcz dziwne podniecenie. Bliskość Leo działała na nią inaczej niż bliskość Desmonda, czy Oleandra. Do Desmonda czuła strach, a do Oleandra ulgę, ale przy Leo było tak szybko i bezpiecznie.