• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles

[06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles
Widmo
An intelligent woman has millions of born enemies... all the stupid men.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Niska (160cm) brunetka o zielonych oczach, w których czają się tajemnicze ogniki. Gdy chodzi uśmiecha się delikatnie czerwonymi wargami niezależnie od pogody, prezentując fasadę przyjazną oraz przyjemnie do Ciebie nastawioną. W kącikach oczu widać pierwsze zmarszczki. Ubiór nienagannie dobrany, zawsze starannie wyprasowany okala eteryczną postawę. Przypomina spokojne, uśpione morze, trudno się po niej spodziewać burzy... Do czasu gdy nie przekroczy się cienkiej linii.

Vera Travers
#1
29.04.2024, 23:12  ✶  
06.07.72
Vera & Charles

Czas zdawał się nigdy nie być je przychylnym. W swej przewrotności wpierw przyspieszał, nie dając za sobą nadążyć by później zamknąć ją w klatce poczucia, iż płynie dużo wolniej niż było rzeczywistym. A może tym razem zawiniła jej przypadłość sprawiająca, że choć potrafiła zapamiętać długie ciągi liczb wszelakich zwykła zawieszać się  najmniej spodziewanym momencie, przytłoczona ilością wszechobecnych bodźców?
Późny był już wieczór, gdy kroczy niemal pustą, londyńską ulicą. Rzadko zdarzają się takie chwile, gdy samotność otula cię na tych ulicach. Zwykle pełne są przechodniów, każdy gdzieś pędzi, każdy się gdzieś śpieszy… Późna pora miewała swoje zalety, to musiała przyznać.
A Vera nocną porę lubi niezwykle, nie jest jednak pewna czy chodzi o wilcze geny buzujące w jej żyłach czy właśnie ten spokój, jaki spowija wtedy miasto. Kroczy więc spokojnie, otulona cieniutkim płaszczykiem, noc bowiem jest przyjemnie ciepła, w towarzystwie cichego stukotu obcasów. Podczas krótkiego spaceru przestaje żałować, że znów zapadła się w swój umysł, pozostając w Departamencie Tajemnic znacznie dłużej, niż powinna.
Spacer byłby idealny, gdyby nie ta paskudna Tamiza, jaka stanęła na jej drodze. I choć most zdawał się być na tyle szeroki oraz stabilny, by czuć się pewnie… Ona ma ochotę zawrócić. Obrać dłuższą drogę… Albo zawrócić do Ministerstwa, skąd weźmie miotłę i ominie rzekę. Słyszy jej szum i sam jego dźwięk sprawia, że wzdłuż kręgosłupa czuje nieprzyjemne mrowienie. Pamięć przywołuje wspomnienie o którym chciałaby zapomnieć. To w którym nie może zaczerpnąć oddechu, a woda wlewa się do jej gardła… I Vera już wie, że nie będzie jej dane dojść do celu tą drogą. Głęboki oddech wypełnia jej płuca, dając głowie chwilę na ułożenie rozszalałych myśli. Zaciska mocno dłoń na poręczy i rusza w przeciwnym kierunku, zielone spojrzenie kierując w górę. Na gwiazdy ledwie widoczne przy blasku latarni, na to skryte za nimi i to, co było w stanie odwrócić jej uwagę.
Kilka uderzeń serca później żałuje, tego ruchu. Zatopiona we własnych myślach nie słyszy nadbiegającego człowieka.  Nie zauważa sylwetki która sama patrzy gdzieś w bok i nie widzi jej na swojej drodze. Nim zdąży wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk sylwetka wpada wprost na nią. Ból rozlewa się po boku, który przygwożdżony zostaje do poręczy. Zaskoczenie i strach przesuwają się przez zielone oczy, gdy poręcz okazuje się o wiele mniej stabilna, niż można było sądzić. Ledwo trzymające pręty puszczają, a Vera czuje, jak traci grunt pod stopami. Jak opuszcza ją równowaga, a gardło ściśnięte lękiem nie jest w stanie prosić o pomoc.
Zaciska więc smukłe palce na koszuli mężczyzny w nadziei, iż to uratuje ją przed nieuchronnym… Matka głupich, jaką jest nadzieja, podsuwa przyjemne scenariusze w których to nieznajomy łapie ją i ratuje od paskudnych objęć Tamizy. Następnie wymieniają kilka uprzejmości i Vera wraca do mieszkania suchutka niczym prawnie w letnie południe. Szybko jednak dociera do niej, że nadzieje, chociaż płonne spełzną na panewkach. Dwa uderzenia serca wystarczyły, by i nieznajomy utracił równowagę i oboje posunęli w dół; w stronę ciemnej, trudnej do przejrzenia masy która już wyciągała paskudne, mokre macki w ich stronę.
A w raz z nią panika, coraz mocniej rozlewającą się po kobiecym ciele.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (739), Vera Travers (1272)




Wiadomości w tym wątku
[06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Vera Travers - 29.04.2024, 23:12
RE: [06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Charles Mulciber - 01.05.2024, 20:57
RE: [06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Vera Travers - 04.05.2024, 22:27
RE: [06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Charles Mulciber - 06.05.2024, 15:22
RE: [06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Vera Travers - 18.05.2024, 17:51
RE: [06.07.72] I'm drowning | Vera & Charles - przez Charles Mulciber - 20.05.2024, 19:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa