21.12.2022, 14:30 ✶
- Równie dobrze może okazać się przyzwoitym człowiekiem. Możemy gdybać ale tu chodzi o ich przyszłość. Lepiej zapobiegać niż później to leczyć. Musisz przyznać, że ma to sens i jesteśmy w stanie tego dokonać. - czuł, że ma Brennę już w garści. Podał jej mnóstwo argumentów, dokładnie wyjaśnił jej swoje racje i bezbłędnie odgadywał poziom zażyłości w jej relacji z Norą i Mabel. Robią to dla ich dobra, przygotowują teraz grunt aby w przyszłości obyło się bez łez i tego przygnębienia, w którym odnalazł niedawno Norę. Nie ma nic gorszego niż bezsilność kiedy część twojej duszy - czyli Nora - cierpi.
- Nie zabrzmiałaś jakby ta przypadłość miała wywoływać śmiech. - zauważył zwięźle. Nie rozumiał wszystkich aspektów emocjonalnych ludzi. Znał pojęcie bólu rozłąki, tęsknoty i żalu. Myślał prosto, postępował w sposób najłatwiejszy. Nie komplikował sobie życia i do tego namawiał innych. Zerknął na Mabel z uwagą. Już teraz wydaje się na tyle duża i bystra aby zadawać pytania. Gdy tylko pójdzie do Hogwartu to istnieje duże ryzyko, że będzie pytać. Mają trzy lata aby coś zdziałać w tej kwestii aby uchronić relację matki z córką przed potencjalnie poważnym kryzysem.
- Skoro tak mówisz to uważam, że moja Nora ma serce bardzo silne i wbrew pozorom dużo zniesie. - uznał z wyższością w głosie. Może nie pojmował ale dobrze dedukował wszak swoje życie spędzał w towarzystwie ludzi. Musiał się nauczyć z nimi rozmawiać.
Położył się na kolanach Brenny, zwijając się na chwilę w puchaty kłębek. Czekał aż się namyśli, nie popędzał jej. Nie spieszyło mu się, zwłaszcza, że dziewczyna w końcu zaczęła odzyskiwać normalną temperaturę ciała i miło było się na niej wylegiwać.
- Nora zrozumie jeśli odkryje, że spotkanie z nim nie skończy się zagładą.- otworzył jedno oko ale widział tylko jej przedramię. Nie chciało mu się już wstawać, opierał pysk o swoje łapy i się nagrzewał Brenną. Uśmiechnąłby się gdyby umiał.
- Jestem pewien, że nam się uda. Ale jeśli zawęzisz grono to przyjdź do mnie. Chcę być na bieżąco.- poprosił, z powrotem zamykając oczy. Zapewne za kilkanaście sekund zapadnie w sen choć miał zabawiać klientów i wspierać Brennę. Do momentu aż nie przyjdą pierwsi zainteresowani mogą się chyba wszyscy zdrzemnąć, prawda?
- Nie zabrzmiałaś jakby ta przypadłość miała wywoływać śmiech. - zauważył zwięźle. Nie rozumiał wszystkich aspektów emocjonalnych ludzi. Znał pojęcie bólu rozłąki, tęsknoty i żalu. Myślał prosto, postępował w sposób najłatwiejszy. Nie komplikował sobie życia i do tego namawiał innych. Zerknął na Mabel z uwagą. Już teraz wydaje się na tyle duża i bystra aby zadawać pytania. Gdy tylko pójdzie do Hogwartu to istnieje duże ryzyko, że będzie pytać. Mają trzy lata aby coś zdziałać w tej kwestii aby uchronić relację matki z córką przed potencjalnie poważnym kryzysem.
- Skoro tak mówisz to uważam, że moja Nora ma serce bardzo silne i wbrew pozorom dużo zniesie. - uznał z wyższością w głosie. Może nie pojmował ale dobrze dedukował wszak swoje życie spędzał w towarzystwie ludzi. Musiał się nauczyć z nimi rozmawiać.
Położył się na kolanach Brenny, zwijając się na chwilę w puchaty kłębek. Czekał aż się namyśli, nie popędzał jej. Nie spieszyło mu się, zwłaszcza, że dziewczyna w końcu zaczęła odzyskiwać normalną temperaturę ciała i miło było się na niej wylegiwać.
- Nora zrozumie jeśli odkryje, że spotkanie z nim nie skończy się zagładą.- otworzył jedno oko ale widział tylko jej przedramię. Nie chciało mu się już wstawać, opierał pysk o swoje łapy i się nagrzewał Brenną. Uśmiechnąłby się gdyby umiał.
- Jestem pewien, że nam się uda. Ale jeśli zawęzisz grono to przyjdź do mnie. Chcę być na bieżąco.- poprosił, z powrotem zamykając oczy. Zapewne za kilkanaście sekund zapadnie w sen choć miał zabawiać klientów i wspierać Brennę. Do momentu aż nie przyjdą pierwsi zainteresowani mogą się chyba wszyscy zdrzemnąć, prawda?