21.12.2022, 14:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2022, 14:42 przez Brenna Longbottom.)
- Wywołuje i śmiech, i łzy. Jest bardzo skomplikowana - powiedziała Brenna, a chociaż uśmiechnęła się przy tym, to był to uśmiech raczej smutny, nie sięgający oczu. Uśmiech, który być może mógłby odpowiednio zinterpretować ktoś, kto bardzo dobrze ją znał, ale raczej nie kot, sam nie posiadający ludzkiej mimimi. - Nigdy nie wątpiłam w to, że Nora jest silna.
Istniały różne rodzaje siły. I pod wieloma względami Nora była znacznie silniejsza niż Brenna, a przynajmniej sama Brenna tak uważała. Jej życie pod wieloma względami było łatwiejsze, a odwaga, jaką w sobie niosła, była zupełnie innej natury niż ta, którą przejawiała Nora. Nie tłumaczyła jednak tego Salemowi, bo i nie była pewna, czy na takie wyjaśnienia znajduje się miejsce w jego kocim świecie.
Ani tego, że nawet to najsilniejsze serce nie znosi dobrze, kiedy ktoś wbija w nie kolejne odłamki.
Nie odpowiedziała już na kolejne słowa. Pozwoliła Salemowi przez moment po prostu leżeć na swoich kolanach, by potem, równo na minutę przed planowanym otwarciem, ostrożnie przenieść go na posłanie. Tabliczka z napisem "zamknięte" została zamieniona na "otwarte", a Brenna wyczyściła z kocich kłaków swoje spodnie oraz sweterek Mabel. Skupiła się na klientach, pakowaniu pączków (i zdjęć) na wynos, jeżeli pojawiła się jakaś sowa, a w chwilach, gdy akurat nikogo nie było w kawiarni, przestawiała gargulki na planszy z Mabel albo bawiła się z nią, pozornie taka, jak zwykle: roześmiana i wydawałoby się, że całkiem zadowolona z życia.
Jej myśli były jednak już daleko. Przy liście gości, którzy przyszli na bal i którą zamierzała wyciągnąć z szuflady nocą, kiedy wróci do domu.
Istniały różne rodzaje siły. I pod wieloma względami Nora była znacznie silniejsza niż Brenna, a przynajmniej sama Brenna tak uważała. Jej życie pod wieloma względami było łatwiejsze, a odwaga, jaką w sobie niosła, była zupełnie innej natury niż ta, którą przejawiała Nora. Nie tłumaczyła jednak tego Salemowi, bo i nie była pewna, czy na takie wyjaśnienia znajduje się miejsce w jego kocim świecie.
Ani tego, że nawet to najsilniejsze serce nie znosi dobrze, kiedy ktoś wbija w nie kolejne odłamki.
Nie odpowiedziała już na kolejne słowa. Pozwoliła Salemowi przez moment po prostu leżeć na swoich kolanach, by potem, równo na minutę przed planowanym otwarciem, ostrożnie przenieść go na posłanie. Tabliczka z napisem "zamknięte" została zamieniona na "otwarte", a Brenna wyczyściła z kocich kłaków swoje spodnie oraz sweterek Mabel. Skupiła się na klientach, pakowaniu pączków (i zdjęć) na wynos, jeżeli pojawiła się jakaś sowa, a w chwilach, gdy akurat nikogo nie było w kawiarni, przestawiała gargulki na planszy z Mabel albo bawiła się z nią, pozornie taka, jak zwykle: roześmiana i wydawałoby się, że całkiem zadowolona z życia.
Jej myśli były jednak już daleko. Przy liście gości, którzy przyszli na bal i którą zamierzała wyciągnąć z szuflady nocą, kiedy wróci do domu.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.