Nie wyrzucił go z mieszkania, pozwolił mu zostać tak długo jak chciał, być może mając w tym swój osobisty cel. Sprawdzić, jak dobrze dałby radę mieszkać z kimś jeszcze, niżeli samemu. Co jak widać, w takich sytuacjach, druga osoba może okazać się zbawieniem dla naszego zdrowia i życia. Dajesz dach nad głową, otrzymujesz inną pomoc w podzięce. Akurat tak dobrze się złożyło Nicholasowi, że rozumiał się jakoś z Rodolphusem. W tym akurat momencie, ostrzeżenie od Roberta poszło się chrzanić, aby na niego uważać. Trawers musiał w tej sytuacji zaufać koledze z pracy. Może to tylko w tej kwestii to miało miejsce?
Jeżeli chodziło o posiadanie tego eliksiru w wielu miejscach w mieszkaniu, a nawet noszeniu go przy sobie, Nicholas najwyraźniej zapomniał o tym uzupełnieniu. Zawsze miał jedną fiolkę w szufladzie szafki nocnej. Lecz od ostatniego razu, jak ją użył, nie zastąpił nową. Być może spowodowane było tym, że eliksir pomógł mu na tyle, aby przez kolejne miesiące mógł o chorobie zapomnieć. A natłok obowiązków, zleceń i zadań, nie tylko z Komnaty Śmierci, ale i od Roberta, Martesa, szukania informacji jakikolwiek na temat zimnych, aby pomóc bratu, rozmnożyło się, że nie przygotował, czy nawet nie uzupełnił sobie awaryjnych miejsc na wzięcie eliksiru. W łazience być może w szafce obok leków jeszcze stała fiolka. W sypialni nie było zapasu. W kuchennej części z kilka jeszcze pozostało. Prawdopodobnie w domu u siebie, w Little Hangleton także miał jakąś małą ilość.
Tak twierdził. Niech Rodolphus nie zmusza go do zastanawiania się nad przyczyną przebudzenia się objawów choroby. O tyle [a]dobrze, że nie wypytywał go jak rodzic gdzie był, z kim i co robił.
Czując jego dotyk na ramieniu, spojrzał na niego i westchnął. Powstrzymał się od wywrócenia oczami. Położył się powoli i grzecznie nawet nakrył kołdrą. Wczorajsza pogoda była deszczowa, nic dziwnego, że okna były zamknięte. Ale teraz, przydałoby mu się trochę świeżego powietrza. Nie ważne, czy było chłodne czy ocieplało się. [/a]- Nie.
Pokręcił dodatkowo głową w odpowiedzi. I tak nic nie przełknie.
Dziwnie czuł się z myślą, bycia pacjentem własnego mieszkania, gdzie Rodolphus robił mu za opiekuna.
- W szafce, gdzie mamy herbaty. Półkę wyżej, znajdują się specjalne mieszkanki ziołowo herbaciane. Mam je od koleżanki z pracy. Jeżeli chcesz mi już coś przygotować, to właśnie jedną z tych herbat.
Skoro Rodolphus chciał być tak uprzejmym i opiekuńczy, to Nicholas poprosił z kolei o herbatę, w dość instrukcyjny sposób. Co gdzie jest. Na opakowaniach znajdowały się napisane ręcznie dawkowanie, po ile łyżeczek i jak zaparzać. Pismem Cynthi Flint. Każde opakowanie było na coś przeznaczone. Na odporność, regenerację, wzmocnienie organizmu, uspokojenie, bezsenność itp..