01.05.2024, 09:04 ✶
– Hm… nie byłam prymuską, obawiam się i mało wyrywałam się do odpowiedzi, ale pewnie byłam dla wielu bardzo wkurwiająca – przyznała Brenna bez żadnych oporów. Na lekcjach była raczej grzeczną uczennicą, może trochę zbyt energiczną, ale odrabiającą prace domowe i ćwiczącą zaklęcia, do bardzo niewielu przedmiotów przykładała się jednak tak, aby wiedzieć „wszystko”. Właściwie to jedynie do OPCM i transmutacji…
Podeszła bliżej i pomogła Hadesowi dźwignąć się z ziemi, a potem przerzuciła sobie jego rękę przez ramię. Mieli to szczęście, że była wysoka i raczej nawykła do wysiłku fizycznego. I tego pecha, że McKinnon był tak wysoki i ciężki, że każdy miałby problem z udzieleniem mu pomocy.
– Noż cholera – mruknęła, kiedy potwierdził, że to były te cholerne kadzidła. Wygrzebała z bocznej alejki swego czasu Reginę Rowle, usłyszała podobną historię od Sauriela, potem sama padła ich ofiarą, a wreszcie „dopadły” i Vincenta”.
Williama Watchera aresztowała i siedział za kratkami.
Jego koledzy, których tropem próbowała podążyć, znikli, prawdopodobnie nie żyli.
To mogło oznaczać tylko jedno…
– BUM rozbił niedużą grupę, która produkowała takie świństwa, sprzedawała je i potrafiła zaaplikować je przypadkowym osobom, pewnie w ramach jakichś testów czy inna cholera. Najwyraźniej albo ktoś przejął po nich interes… albo oni tworzyli sobie halucynogeny, ale te którymi podtruwają tutaj ludzi na ulicach produkuje jednak ktoś inny – powiedziała ponurym tonem. Musiała to zgłosić w biurze. Obejrzała się jeszcze, jakby rozważając, czy nie warto poszukać śladów, ale Hades doszedł już do siebie na tyle, że pewnie ci, którzy rozpalili te kadzidła, musieli być tu jakiś czas temu. A jeśli padł ofiarą podobnego specyfiku do tego, który zaaplikowano jej, włóczył się pewnie tutaj, próbując znaleźć drogę ucieczki i dawno odszedł od miejsca, w którym go otruto… – Ściany wydawały się na ciebie napierać? – spytała, ciągnąc go powoli ku wyjściu z alejki, pozwalając, by podpierał się też drugą ręką o ścianę. – Powinien obejrzeć cię uzdrowiciel – mruknęła, chociaż nie jakoś bardzo stanowczo, bo do tej pory nikt od tych kadzideł nie umarł, za to każdy się upierał, że za żadne skarby nie pójdzie do magomedyka, w tym ona oczywiście. Hipokrytką bywała, ale nie na tyle, by siłą wykopywać Hadesa do Munga w takiej sytuacji.
Podeszła bliżej i pomogła Hadesowi dźwignąć się z ziemi, a potem przerzuciła sobie jego rękę przez ramię. Mieli to szczęście, że była wysoka i raczej nawykła do wysiłku fizycznego. I tego pecha, że McKinnon był tak wysoki i ciężki, że każdy miałby problem z udzieleniem mu pomocy.
– Noż cholera – mruknęła, kiedy potwierdził, że to były te cholerne kadzidła. Wygrzebała z bocznej alejki swego czasu Reginę Rowle, usłyszała podobną historię od Sauriela, potem sama padła ich ofiarą, a wreszcie „dopadły” i Vincenta”.
Williama Watchera aresztowała i siedział za kratkami.
Jego koledzy, których tropem próbowała podążyć, znikli, prawdopodobnie nie żyli.
To mogło oznaczać tylko jedno…
– BUM rozbił niedużą grupę, która produkowała takie świństwa, sprzedawała je i potrafiła zaaplikować je przypadkowym osobom, pewnie w ramach jakichś testów czy inna cholera. Najwyraźniej albo ktoś przejął po nich interes… albo oni tworzyli sobie halucynogeny, ale te którymi podtruwają tutaj ludzi na ulicach produkuje jednak ktoś inny – powiedziała ponurym tonem. Musiała to zgłosić w biurze. Obejrzała się jeszcze, jakby rozważając, czy nie warto poszukać śladów, ale Hades doszedł już do siebie na tyle, że pewnie ci, którzy rozpalili te kadzidła, musieli być tu jakiś czas temu. A jeśli padł ofiarą podobnego specyfiku do tego, który zaaplikowano jej, włóczył się pewnie tutaj, próbując znaleźć drogę ucieczki i dawno odszedł od miejsca, w którym go otruto… – Ściany wydawały się na ciebie napierać? – spytała, ciągnąc go powoli ku wyjściu z alejki, pozwalając, by podpierał się też drugą ręką o ścianę. – Powinien obejrzeć cię uzdrowiciel – mruknęła, chociaż nie jakoś bardzo stanowczo, bo do tej pory nikt od tych kadzideł nie umarł, za to każdy się upierał, że za żadne skarby nie pójdzie do magomedyka, w tym ona oczywiście. Hipokrytką bywała, ale nie na tyle, by siłą wykopywać Hadesa do Munga w takiej sytuacji.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.