01.05.2024, 10:35 ✶
Trząsł się jak osika, gdy organizm uznał, że zagrożenie minęło, znikające napięcie pozostawiało drgawki, walące serce nagle nie nosiło już w sobie gniewu, tylko wstyd i poczucie winy, tak przynajmniej zdawało się Samowi, że to właśnie czuje, choć jego ciało zachowywało się dziwnie, jakby nie było jego. Pstryczek w czoło był na granicy wyczuwalności, ale zwrócił skołowany uwagę na drugiego chłopaka. Nikolai był dużo młodszy od Sama, ale przez odcięcie od cywiiizacji i innych ludzi tego drugiego, to przyjezdny zdawał się obecnie starszy. Rozsądniejszy.
Sam zatopił się w objęciu drugiego animaga, łapczywie zagarnął go do siebie ramionami, oplótł go ciasno ukrywając się przed emocjami, których nie rozumiał, przed gniewem, którego nie chciał.
– Przepraszam. – wydukał roztrzęsiony, powoli zaczynało do niego dochodzić, że boli. – Przestraszyłem się, że skrzywdzisz moich bliskich, ale... jesteś taki jak ja, nie wiedziałem, powinienem rozpoznać zapach, ale ostatnio niedźwiedzia czułem dziesięć lat temu. Nie wiedziałem, że to ty Niko. – szeptał cicho, wciąż obejmując go mocno, ciesząc się, że żadne z nich nie poszło ten jeden krok za daleko, nie przekroczyło granicy i nie stało teraz nad trupem swojego przeciwnika. – Przepraszam... – łzy płynęły strugą rozmazując krew i brud, ale oddech uspokajał się niespiesznie w rytm zasłuchania w rosyjskie serce, na którym złożył swoją głowę.
Sam zatopił się w objęciu drugiego animaga, łapczywie zagarnął go do siebie ramionami, oplótł go ciasno ukrywając się przed emocjami, których nie rozumiał, przed gniewem, którego nie chciał.
– Przepraszam. – wydukał roztrzęsiony, powoli zaczynało do niego dochodzić, że boli. – Przestraszyłem się, że skrzywdzisz moich bliskich, ale... jesteś taki jak ja, nie wiedziałem, powinienem rozpoznać zapach, ale ostatnio niedźwiedzia czułem dziesięć lat temu. Nie wiedziałem, że to ty Niko. – szeptał cicho, wciąż obejmując go mocno, ciesząc się, że żadne z nich nie poszło ten jeden krok za daleko, nie przekroczyło granicy i nie stało teraz nad trupem swojego przeciwnika. – Przepraszam... – łzy płynęły strugą rozmazując krew i brud, ale oddech uspokajał się niespiesznie w rytm zasłuchania w rosyjskie serce, na którym złożył swoją głowę.