Pstryczek w czoło właśnie to miał zrobić - zwrócić uwagę Samuela, zanim ten pozwoli panice pociągnąć się głębiej i przygnieść poczuciem winy za coś, na co może miał, a może nie miał wpływu.
Jeśli nie miał, to poczucie winy nie powinno być tak silny, tak mocno w niego uderzyć. Instynkt działał zgodnie ze zwierzęcą naturą, która kazała reagować na obecność intruza, pozbyć się obcego i wyraźnie zaznaczyć dominację. Nie zawsze współgrała z naturą ludzką, przywykłą do obecności obcych.
Jeżeli natomiast miał ten wpływ, to Nikolai był równie winny, co on. Również dał się ponieść. Nie rozpoznał zapachu - ale czy byli w stanie przypisać zapach konkretnej osobie, skoro spotkali się zaledwie raz i to spotkanie wcale nie trwało długo? - nie wiedział, że pod skórą drugiego niedźwiedzia krył się drugi animag, Samuel, i odpowiedział na atak. był tak samo winny, ale ze wstydem będzie musiał uporać się później, gdy będzie pewien, że z Samem wszystko było w porządku.
Nie stawiał oporu, gdy drugi animag przyciągał go do siebie, gdy oplatał go ramionami i szlochał cicho, wsłuchany w bicie jego serca, a łzy wsiąkały w jego ubranie.
-Już dobrze. Wszystko jest w porządku - mówił spokojnie, przesuwając powoli jedną dłonią po plecach Sama, drugą gładząc jego włosy. -Wiem, że nie chciałeś mnie skrzywdzić - nie, nie wiedział, ale nie tego Samuel teraz potrzebował. -Ja też cię nie rozpoznałem... Przepraszam...
Obaj mieli ogromne szczęście. Gdyby ciało Nikolaia nie zareagowało i nie przywróciło jego ludzkiej formy, by uwolnić się z uścisku szczęk, ich walka z pewnością trwałaby i w najgorszym przypadku jeden z nich leżałby już martwy.