01.05.2024, 14:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.05.2024, 10:16 przez Millie Moody.)
Cudownie było patrzeć jak zmieniają się kolory na twarzy pani fotografki. Realizm, dobre sobie. Gdyby była taką fanką realizmu, to nawaliłaby sobie zdecydowanie mniej tapety na swój głupi ryj. Już zamierzała coś odszczekać, już ostrzyła zęby by wybuchnąć jej w twarz, że gówno wie o tym czym jest ulica, jak czuć ją pod dziurawymi butami podczas niekończących się patroli. Gówno wiedziała o tym, jak śmierdzi Londyn, jak sadza z magicznych kominów osadza się na skarłowaciałych istnieniach, nie wiedzących co ze sobą zrobić na chwilę przed zmierzchem w godzinie wilka. Już chciała..
droga przyjaciółka
Jaki szybki, jaki przyjemny awans. Jej twarz momentalnie złagodniała, gubiąc kpinę, gdy uniosła ku niemu głowę, by spojrzeć na ostro ścięty profil swojego "drogiego przyjaciela".
– Och jesteś taki słodki, ja zawsze się gubię, gdy mam komuś powiedzieć o tej złocistej nici przeznaczenia, która zszyła materie naszych losów – westchnęła rozmarzona, wtulając się w niego mocniej, na wypadek gdyby Yweczka była równie ślepa w galerii, co w terenie. – Ale, ale, kochanie... skoro nie będzie ciągu dalszego, to ja nie widzę powodu, żeby tu pozostawać. Wieczór więc mam nieoczekiwanie do Twojej dyspozycji, na cokolwiek masz ochotę... – zawiesiła głos w oczekiwaniu. Śmietnikowe koty mają to do siebie, że potrafią być bardzo wdzięczne, gdy ktoś się nimi zaopiekuje. Nie wyklucza to oczywiście bycia podrapanym i pogryzionym gdzieś w miedzy czasie, ale teraz Millie w ferworze zabawy nie potrafiła znaleźć odpowiedniej granicy dobrego smaku bardzo otwartego obecnie flirtu.
droga przyjaciółka
Jaki szybki, jaki przyjemny awans. Jej twarz momentalnie złagodniała, gubiąc kpinę, gdy uniosła ku niemu głowę, by spojrzeć na ostro ścięty profil swojego "drogiego przyjaciela".
– Och jesteś taki słodki, ja zawsze się gubię, gdy mam komuś powiedzieć o tej złocistej nici przeznaczenia, która zszyła materie naszych losów – westchnęła rozmarzona, wtulając się w niego mocniej, na wypadek gdyby Yweczka była równie ślepa w galerii, co w terenie. – Ale, ale, kochanie... skoro nie będzie ciągu dalszego, to ja nie widzę powodu, żeby tu pozostawać. Wieczór więc mam nieoczekiwanie do Twojej dyspozycji, na cokolwiek masz ochotę... – zawiesiła głos w oczekiwaniu. Śmietnikowe koty mają to do siebie, że potrafią być bardzo wdzięczne, gdy ktoś się nimi zaopiekuje. Nie wyklucza to oczywiście bycia podrapanym i pogryzionym gdzieś w miedzy czasie, ale teraz Millie w ferworze zabawy nie potrafiła znaleźć odpowiedniej granicy dobrego smaku bardzo otwartego obecnie flirtu.