02.05.2024, 02:16 ✶
Atreus dość szybko uchwycił się tej myśli, że przynajmniej jeden z aurorów, którzy mieli czekać na nich na miejscu, umiał posługiwać się falami. Jak jemu tam było? Jim? Jeff? Jonathan?
James. Syknął w myślach Bulstrode, koncertując się na moment na komunikacji. Gdzie was kurwa wywiało?
Ale nie był do tego wszystkiego jakoś zbytnio optymistycznie nastawiony. Podejrzewał, że gdyby James i jego towarzysz mogli się skontaktować, to pewnie już dawno by to zrobili. Albo więc byli nieprzytomni, albo zwyczajnie martwi. Obie te opcje w jednakowym stopniu nie napawały optymizmem.
Cała trójka dotarła do swoistej dzikiej plaży, która powitała ich kolejnymi wskazówkami. Spojrzenie Bulstrode'a niemal natychmiast zatrzymało się na strzępkach materiału, więc mężczyzna zaraz podszedł i kucnął, pochylając się na moment nad znaleziskiem. Nie było wątpliwości, że był to kawałek munduru, który aurorom zdarzało się nosić. Rozejrzał się jeszcze, szukając ewentualnych innych pozostałości po uniformie, ale szybko pozbierał się do pionu, kierując w stronę Traversa, który też chyba coś znalazł.
- Mamy skrawek munduru - rzucił głucho, przyglądając się śladom butów i stóp, które wiodły w stronę Conic Hill. Doniesienia z miejsca, już wcześniej wspominały o rozczłonkowanych ciałach mieszkańców, znajdowanych na szlaku i w sumie teraz auror zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem ktoś nie powinien tutaj wysłać kogoś z Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami.
- O ile w ogóle zostali zaciągnięci w całości na samo wzgórze - wzruszył ramionami, spoglądając na moment w stronę samotnego szczytu. Obawiał się, że jeśli zwyczajnie się teleportują, zgubią ślad, ale z drugiej strony piesza wycieczka mogłaby im tylko zabrać cenny czas. Łódki tkwiącej na środku jeziora nawet nie brał w tym momencie pod uwagę. - Potraficie posługiwać się falami? W razie czego gdyby coś poszło nie tak po teleportacji?
James. Syknął w myślach Bulstrode, koncertując się na moment na komunikacji. Gdzie was kurwa wywiało?
Ale nie był do tego wszystkiego jakoś zbytnio optymistycznie nastawiony. Podejrzewał, że gdyby James i jego towarzysz mogli się skontaktować, to pewnie już dawno by to zrobili. Albo więc byli nieprzytomni, albo zwyczajnie martwi. Obie te opcje w jednakowym stopniu nie napawały optymizmem.
Cała trójka dotarła do swoistej dzikiej plaży, która powitała ich kolejnymi wskazówkami. Spojrzenie Bulstrode'a niemal natychmiast zatrzymało się na strzępkach materiału, więc mężczyzna zaraz podszedł i kucnął, pochylając się na moment nad znaleziskiem. Nie było wątpliwości, że był to kawałek munduru, który aurorom zdarzało się nosić. Rozejrzał się jeszcze, szukając ewentualnych innych pozostałości po uniformie, ale szybko pozbierał się do pionu, kierując w stronę Traversa, który też chyba coś znalazł.
- Mamy skrawek munduru - rzucił głucho, przyglądając się śladom butów i stóp, które wiodły w stronę Conic Hill. Doniesienia z miejsca, już wcześniej wspominały o rozczłonkowanych ciałach mieszkańców, znajdowanych na szlaku i w sumie teraz auror zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem ktoś nie powinien tutaj wysłać kogoś z Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami.
- O ile w ogóle zostali zaciągnięci w całości na samo wzgórze - wzruszył ramionami, spoglądając na moment w stronę samotnego szczytu. Obawiał się, że jeśli zwyczajnie się teleportują, zgubią ślad, ale z drugiej strony piesza wycieczka mogłaby im tylko zabrać cenny czas. Łódki tkwiącej na środku jeziora nawet nie brał w tym momencie pod uwagę. - Potraficie posługiwać się falami? W razie czego gdyby coś poszło nie tak po teleportacji?