Kiedy Alexander opuścił to miejsce, poczuła się tu nieco bardziej swobodnie. Jego obecność wprowadziła ją w zakłopotanie, był obcy, nie do końca wiedziała, jak powinna się przy nim zachowywać, na co pozwolić, zresztą wspominał o Avelinie, nie miała pojęcia czy przekaże jej, że jej kuzynka znalazła się w cyrku i postanowiła się nieco zabawić? W końcu wszyscy mieli ją jako tą odpowiedzialną, rozsądną, a dzisiaj, chciała czegoś innego. Chciała pofrunąć, wzbić się w powietrze i być kimś innym. Nawet Nora czasem potrzebowała adrenaliny, wrażeń, których raczej brakowało w jej życiu, dlatego chciała skorzystać z okazji, zobaczyć, jak to jest nie przejmować się niczym. Był to naprawdę jeden z wyjątkowych dni w jej nudnym i poukładanym życiu.
Odpowiedź Flynna jej nie zdziwiła. Spodziewała się tego, po tym, co przed chwilą zaszło, że Alex nie jest tylko zarządcą cyrku, nie była głupia, chociaż niektórym mogła się taka wydawać. - W takim wypadku, nie przesadziłeś, wcale nie przesadziłeś. - Upewniła go jeszcze w swoich poprzednich słowach. Miał prawo poczuć się w ten sposób. Miał prawo się zirytować.
Nie zrobiły na niej też specjalnie dużego wrażenia jego upodobania. Chyba przyciągała podobne osoby, w końcu przyjaźniła się z Erikiem, który też wolał mężczyzn. Nie było to dla niej nic nowego. Znaczy jeszcze nie do końca wiedziała, po co obsypywał ją komplementami, po co pojawił się na tej randce w ciemno, może chciał być po prostu miły po tym jak ona wylądował tam zupełnie przypadkiem?
Nie miała jakichś szczególnych oczekiwań co do jego osoby, nie była więc wcale rozczarowana, po prostu chciała go bliżej poznać, bo wydawał jej się ciekawą osobą, taką, której mogło brakować w jej życiu. Spoglądając na niego nawet można było stwierdzić, że bardzo się od niej różnił, a ona chętnie poznawała nowych ludzi, szczególnie tak innych od niej.
Nadal się uśmiechała, mógł więc dostrzec, że nie poczuła się urażona w żaden sposób. - Nic mi przecież nie obiecywałeś. - Lekki ton głosu, który jej towarzyszył mógł potwierdzić to, że to, co mówi, jest prawdziwe. - Wiem, co masz na myśli. - Dodała jeszcze, bo wiedziała, że są osoby, które potrafią kochać wszystkich, bez względu na płeć, i nawet zaczynała to podejście rozumieć.
Uniosła głowę do góry, by dokładniej przyjrzeć się tym huśtawkom o których wspomniał. Były wysoko, wydawały się być bardzo małe na tamtej wysokości. - Widzę. - Obserwowała sklepienie, z lekką dozą niepewności. Chyba jeszcze nigdy w swoim życiu nie znalazła się tak wysoko, to będzie ciekawa odmiana.
- To świetny pomysł, nigdy jeszcze nie robiłam czegoś takiego. - Najwyraźniej Edge zamierzał zadbać o jej bezpieczeństwo, pomimo tego, co mówił Alex. Nie powinna jej się stać krzywda.
- Sprawdzaj, to na pewno lepsze, niż jakbym miała stamtąd spaść. - Dobry humor nadal nie przestawał jej dopisywać, chociaż w środku nieco się denerwowała. W końcu jeszcze nigdy nie robiła w swoim życiu, czegoś takiego ryzykownego. Flynn bez najmniejszego kłopotu uniósł ją nad ziemię, wtedy nieco spoważniała, dotarło do niej, że za chwilę będzie się znajdować tam wysoko i nie wiedziała do końca, co powinna o tym myśleć. Nie mogła się bać, nie chciała kojarzyć tej chwili ze strachem, wręcz przeciwnie, chciała cieszyć się tym momentem. Ten pasek nie był specjalnie wygodny, szczególnie, przy sukience którą wybrała na ten wieczór.
- Czy ty też się przypinasz, czy robisz to bez zabezpieczeń? - Była ciekawa, czy posiada, aż takie doświadczenie, żeby pozwolić sobie na ryzyko, czy siebie też będzie asekurował w jakikolwiek sposób.