To mogło się wydawać dziwne, ale i ona była nieco dziwna, najwyraźniej Flynn też był trochę dziwny i dzięki temu nie zrobiło się dziwnie?
Tak naprawdę to po prostu Norka nie miała nigdy z niczym problemu. Gdy ktoś przypadł jej do gustu, kogoś polubiła, to bardzo trudno było ją do siebie zrazić. Flynn wzbudzał w niej różne emocje, bo reagował bardzo mocno, czasem przesadnie, co było już jej dane zauważyć, ale ciągnęło ją do niego. Czysta, ludzka ciekawość, no i chciała mu pomóc, już wcześniej bo widziała, że jest nieco zagubiony, a miała tendencje do tego, żeby pomagać każdemu, kto wzbudzał w niej jakiekolwiek emocje. Trochę to było niezdrowe, ale tak już miała.
- Jeszcze nie wyrobiliście, nie widziałam żadnych sztuczek...- Powiedziała z uśmiechem. - a dziwaków nie brakuje... wszędzie. - Nie wydawali się jej oni szczególnie szkodliwi, spotykała na swej drodze naprawdę różnych ludzi i przy niektórych z nich cyrkowcy zdawali się być całkiem normalni.
- Wow. - Dźwięk zachwytu wymsknął jej się z ust. Imponowało jej to, nie znała nikogo innego, kto byłby w stanie wleźć tak wysoko bez żadnego zabezpieczenia, nie wiedziała, czy to wiązało się z odwagą, czy głupotą, bo przecież wystarczył jeden błąd i mógł znaleźć się na ziemi, a to wiązało się z szybką śmiercią. Ciekawe, czy uderzenie głową o podłogę z takiej wysokości było bolesne, czy raczej należało do tych szybkich końców, kiedy człowiek wcale się nie męczył umieraniem. - Nie dziwi mnie to, wysokość może przerażać, nawet bardzo. Nie trudno o zrobienie tam, czegoś głupiego. - Tutaj przeniosła swój wzrok pod sam sufit. Sama jeszcze nie wiedziała, jak ona zachowa się na górze, bo przecież nigdy nie znajdowała się, aż tak daleko od ziemi. Nie latała na miotle, bardzo szybko stwierdziła, że to nie dla niej, była przecież pierdołą, wiedziała, że najprawdopodobniej wszelkie próby zakończyłyby się szybkim kontaktem z podłożem.
- Nie boję się, nie wiem właściwie czemu, ale ufam ci, wyglądasz jakbyś wiedział, co robisz. - Powiedziała całkiem szczerze, bo czuła, że to jest coś, na czym faktycznie się zna.
Nie dopytywała więcej o zaklęcia związane z grawitacją, mógłby się zdziwić, ale Figg wiedziała, czym jest grawitacja, jej wiedza o świecie była całkiem spora, chociaż mogła na taką nie wyglądać, przecież była tylko słodką blondynką.
Krótki dźwięk zapowiedział początek podróży ku sklepieniu. Drgnęła lekko, zdziwiona, że to dzieje się już. Złapała się silniej rękoma tego trapezu, żeby przypadkiem stąd nie wypaść, mimo, tego, że ją asekurował wolałaby uniknąć lotu w dół. Oddychała miarowo, spokojnie, nie chciała przesadnie panikować, wydawała się kontrolować swoje ciało.
Póki co nie krzyczała, nie zemdlała, oczy jedynie zaczęły jej błyszczeć, otwarte bardzo szeroko, gdy mogła podziwiać wszystko z góry. To musiało być piękne, kiedy znajdował się tak wysoko, cyrk był pełen ludzi, wszyscy spoglądali na niego. Nawet nie umiała sobie wyobrazić tego uczucia.
Huśtawka zaczęła się trząść, nie wiedziała, co się dzieje, więc odruchowo zaczęła szukać wzroku mężczyzny, by się upewnić, czy faktycznie tak ma być, nie wyglądała jednak na specjalnie przerażoną.