04.05.2024, 00:10 ✶
Yaxleyowie chcieli wystawić sztukę teatralną przy okazji kolejnego polowania. Trochę dziwne, ale okej. Dobrze płacili, suma niczego sobie, w dodatku zaproszenie na przesłuchanie, jakie dostałeś pocztą, sugerowało coś naprawdę przyjemnego, a nie jakieś robienie z siebie błazna przed gośćmi pubu z okazji jakiegoś niszowego festiwalu sztuki. Tak ci przeszło przez myśl - być może była to twoja własna decyzja, być może efekt dobrze rzuconego uroku, jaki sięgnął cię kiedy otworzyłeś kopertę, ale faktycznie pojechałeś do posiadłości Yaxleyów na przesłuchanie.
Do roli, jak się okazało, niedźwiedzia.
- Gdzie jest tekst, jaki mam odczytać...? - Jeżeli to było zaklęcie, to chyba zaczęło się rozpraszać, bo poczułeś się cholernie dziwnie, widząc Thorana rozłożonego na kanapie obok kiści winogron i wpatrującego się w ciebie z czymś, co przywodziło ci na myśl rozbawienie twoją sytuacją. Nie było miłe stać się czyimś pośmiewiskiem.
- Tutaj, panie Selwyn - odpowiedział, podając ci plik kartek. Czyli scenariusz faktycznie istniał, chociaż to było nieprofesjonalne, aby nie wysłać ci go wcześniej. - Musi pan też przymierzyć kostium. - I wtedy drań wyciągnął różdżkę i wycelował nią w ciebie.
Tak, to było zaklęcie. I teraz padłeś ofiarą kolejnego z nich.
Kiedy się znów ocknąłeś, miałeś na sobie strój niedźwiedzia. Nie, to nie było najgorsze. Nie znajdowałeś się już w posiadłości Yaxleyów, tylko w gęstym lesie, być może nieopodal tego miejsca i... cudem udało ci się zdjąć duszącą głowę, ale zanim udało ci się odnaleźć zamek, żeby rozpiąć resztę tego żenującego kostiumu, usłyszałeś dźwięk kopyt i okrzyk, który skojarzyłeś z głosem pijanego Gerarda Yaxleya.
Do roli, jak się okazało, niedźwiedzia.
- Gdzie jest tekst, jaki mam odczytać...? - Jeżeli to było zaklęcie, to chyba zaczęło się rozpraszać, bo poczułeś się cholernie dziwnie, widząc Thorana rozłożonego na kanapie obok kiści winogron i wpatrującego się w ciebie z czymś, co przywodziło ci na myśl rozbawienie twoją sytuacją. Nie było miłe stać się czyimś pośmiewiskiem.
- Tutaj, panie Selwyn - odpowiedział, podając ci plik kartek. Czyli scenariusz faktycznie istniał, chociaż to było nieprofesjonalne, aby nie wysłać ci go wcześniej. - Musi pan też przymierzyć kostium. - I wtedy drań wyciągnął różdżkę i wycelował nią w ciebie.
Tak, to było zaklęcie. I teraz padłeś ofiarą kolejnego z nich.
Kiedy się znów ocknąłeś, miałeś na sobie strój niedźwiedzia. Nie, to nie było najgorsze. Nie znajdowałeś się już w posiadłości Yaxleyów, tylko w gęstym lesie, być może nieopodal tego miejsca i... cudem udało ci się zdjąć duszącą głowę, ale zanim udało ci się odnaleźć zamek, żeby rozpiąć resztę tego żenującego kostiumu, usłyszałeś dźwięk kopyt i okrzyk, który skojarzyłeś z głosem pijanego Gerarda Yaxleya.
Niniejsza wiadomość jest wstępem / zaczepką wydarzenia Doppelganger.