04.05.2024, 19:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2024, 19:27 przez Sophie Mulciber.)
Sophie siedząc jak na szpilkach, patrzyła to na ojca, to na kobietę. Sekundy dłużyły jej się niczym godziny. Chciała jak najszybciej to wszystko załatwić i zniknąć z tego miejsca. Nie była w stanie niczego wyczytać z twarzy swojego rodzica, i to przysparzało jej dodatkowych nerwów. Naprawdę potrzebowała, żeby ojciec dodał jej jakoś otuchy…
- Tak. Mam wszystko, mam wszystko.- Zapytana, przytaknęła. Ściskała teczkę z dokumentami i przynajmniej tu była pewna, że nie dała plamy. Wypełniała wszystkie wnioski razem z Lorien, która zaoferowała jej pomoc oraz wsparcie psychiczne. Tylko dzięki niej, Sophie nie zrobi z siebie kretynki przed Robertem. Nie obchodziła jej opinia urzędniczki, kolegów ze szkoły czy nawet samego ministra magii. To przed ojcem chciała wypaść jak najlepiej! Drugą taka osoba był wuj Richard. Uważała jednak, że w jego oczach była już kompletnie spalona. Nie chciał spróbować jej cytrynówki, doniósł na nią i zapewne również uważał ją za przegrywa. Wuj na pewno w myślach porównywał ją do swojej własnej córki, która nie była takim przegrańcem jak ona. Ah, biedna Sophie! Roztrzepana i pełna pomysłów, które chciała realizować teraz, już i właśnie w tym momencie! Nienawidziła czekać i to ją trochę zgubiło...
- Wszystko jest w teczce. - Powiedziała, nadal blada niczym duch. Zamiast urzędniczce, dokumenty podała swojemu ojcu. Wolałaby, żeby to on przeprowadził całą tę rozmowę z panią Wright...
- Tak. Mam wszystko, mam wszystko.- Zapytana, przytaknęła. Ściskała teczkę z dokumentami i przynajmniej tu była pewna, że nie dała plamy. Wypełniała wszystkie wnioski razem z Lorien, która zaoferowała jej pomoc oraz wsparcie psychiczne. Tylko dzięki niej, Sophie nie zrobi z siebie kretynki przed Robertem. Nie obchodziła jej opinia urzędniczki, kolegów ze szkoły czy nawet samego ministra magii. To przed ojcem chciała wypaść jak najlepiej! Drugą taka osoba był wuj Richard. Uważała jednak, że w jego oczach była już kompletnie spalona. Nie chciał spróbować jej cytrynówki, doniósł na nią i zapewne również uważał ją za przegrywa. Wuj na pewno w myślach porównywał ją do swojej własnej córki, która nie była takim przegrańcem jak ona. Ah, biedna Sophie! Roztrzepana i pełna pomysłów, które chciała realizować teraz, już i właśnie w tym momencie! Nienawidziła czekać i to ją trochę zgubiło...
- Wszystko jest w teczce. - Powiedziała, nadal blada niczym duch. Zamiast urzędniczce, dokumenty podała swojemu ojcu. Wolałaby, żeby to on przeprowadził całą tę rozmowę z panią Wright...