04.05.2024, 22:27 ✶
Nie!
Wybrzmiewa w jej głowie.
Nie!
Krzyczy całe jej ciało, zalewane adrenaliną, strachem oraz zwyczajną paniką. Najgorsze lęki jej życia ziszczają się właśnie w tym momencie, gdy leci w stronę wodnej masy. Czy to właśnie tak miał zakończyć się jej żywot? Cholera, a przecież ma przed sobą jeszcze tyle do osiągnięcia! Kryształ koronny w jej zasługach badawczych nadal nie został w pełni wyszlifowany, była ledwie na początku tej drogi i choć wiek jej rozpoczynał się na liczbę 4 była pewna, że czeka ją jeszcze wiele.
Czy właśnie w taki sposób ma dołączyć do Mannana tam, gdzie lądowały dusze (bądź cokolwiek znajdowało się w mięsnych, ludzkich skorupach)? Czy zmarły mąż ucieszy się iż tak szybko przyjdzie jej do niego dołączyć czy może pośle ją tam, gdzie jej miejsce?
Krzyk wyrywa się z jej piersi podczas krótkiego lotu, który amortyzuje męskie ciało co, gdyby nie okoliczności, zapewne doceniłaby i uznała za pewien wyraz szarmanckości.
Teraz jednak nie potrafi.
Nabiera powietrza w płuca idealnie w momencie, gdy jej głowa ląduje pod wodą. Paskudny płyn znajduje drogę do jej gardła odbierając oddech. Pamięta to uczucie, choć minęły dekady odkąd czuła je ostatnim razem. Idealna pamięć wywołana chorobą Milforda oraz trauma nie pozwoliły jej zapomnieć. Szamocze się w panice, wpada w muł dna i jest pewna, że oto zaraz przyjdzie jej umrzeć u boku nieznanego mężczyzny.
Przerażenie nadal trzyma stery nad jej ciałem sprawiając, że nawet bardzo logiczny mózg Very zwyczajnie nie potrafi zauważyć subtelnych znaków wskazujących na to, iż nie przyjdzie jej dzisiaj zginąć. Odruchowo chce wołać o pomoc, otworzenie ust sprawia jednak że kolejna porcja wody dostaje się do jej płuc, które rozrywa brak powietrza. Unosi ręce i… Nie czuje wody?
Co do…
W zrywie rozpaczy, będąc na skraju omdlenia wywołanego brakiem powietrza szarpie się po raz kolejny… I rozkasłuje się gdy tylko powietrze znów wypełnia jej płuca. Nie rozumie jeszcze co właśnie się wydarzyło i w jakim znajduje się położeniu. Makijaż na jej twarzy rozmył się, płuca piekły niemiłosiernie i… Bezwiednie siada na męskich biodrach, by zacisnąć słabe palce na męskiej koszuli, próbując podciągnąć go ku górze, manewr ten jest jednak zakończonym niepowodzeniem które sprawia, że jej twarz ponownie ląduje pod powierzchnią wody.
I gdyby wierzyła w astrologię mogłaby to wszystko zrzucić na ułożenie planet.
Wybrzmiewa w jej głowie.
Nie!
Krzyczy całe jej ciało, zalewane adrenaliną, strachem oraz zwyczajną paniką. Najgorsze lęki jej życia ziszczają się właśnie w tym momencie, gdy leci w stronę wodnej masy. Czy to właśnie tak miał zakończyć się jej żywot? Cholera, a przecież ma przed sobą jeszcze tyle do osiągnięcia! Kryształ koronny w jej zasługach badawczych nadal nie został w pełni wyszlifowany, była ledwie na początku tej drogi i choć wiek jej rozpoczynał się na liczbę 4 była pewna, że czeka ją jeszcze wiele.
Czy właśnie w taki sposób ma dołączyć do Mannana tam, gdzie lądowały dusze (bądź cokolwiek znajdowało się w mięsnych, ludzkich skorupach)? Czy zmarły mąż ucieszy się iż tak szybko przyjdzie jej do niego dołączyć czy może pośle ją tam, gdzie jej miejsce?
Krzyk wyrywa się z jej piersi podczas krótkiego lotu, który amortyzuje męskie ciało co, gdyby nie okoliczności, zapewne doceniłaby i uznała za pewien wyraz szarmanckości.
Teraz jednak nie potrafi.
Nabiera powietrza w płuca idealnie w momencie, gdy jej głowa ląduje pod wodą. Paskudny płyn znajduje drogę do jej gardła odbierając oddech. Pamięta to uczucie, choć minęły dekady odkąd czuła je ostatnim razem. Idealna pamięć wywołana chorobą Milforda oraz trauma nie pozwoliły jej zapomnieć. Szamocze się w panice, wpada w muł dna i jest pewna, że oto zaraz przyjdzie jej umrzeć u boku nieznanego mężczyzny.
Przerażenie nadal trzyma stery nad jej ciałem sprawiając, że nawet bardzo logiczny mózg Very zwyczajnie nie potrafi zauważyć subtelnych znaków wskazujących na to, iż nie przyjdzie jej dzisiaj zginąć. Odruchowo chce wołać o pomoc, otworzenie ust sprawia jednak że kolejna porcja wody dostaje się do jej płuc, które rozrywa brak powietrza. Unosi ręce i… Nie czuje wody?
Co do…
W zrywie rozpaczy, będąc na skraju omdlenia wywołanego brakiem powietrza szarpie się po raz kolejny… I rozkasłuje się gdy tylko powietrze znów wypełnia jej płuca. Nie rozumie jeszcze co właśnie się wydarzyło i w jakim znajduje się położeniu. Makijaż na jej twarzy rozmył się, płuca piekły niemiłosiernie i… Bezwiednie siada na męskich biodrach, by zacisnąć słabe palce na męskiej koszuli, próbując podciągnąć go ku górze, manewr ten jest jednak zakończonym niepowodzeniem które sprawia, że jej twarz ponownie ląduje pod powierzchnią wody.
I gdyby wierzyła w astrologię mogłaby to wszystko zrzucić na ułożenie planet.