Dodatkowy sen bardzo pomógł Nicholasowi. Co najważniejsze, zasnął bez problemu, przez osłabienie organizmu spowodowanego chorobą, że nie trzeba było wspomagać się eliksirami na bezsenność.
Dzień tygodnia wolny, Lestrange mógł go spędzić na wiele różnych sposobów. Nawet wychodząc z mieszkania. Zastając go w salonie, Nicholas mógł chyba tylko domyślić się, że pozostał tutaj na miejscu, jakby czuwając nad jego zdrowiem.
Nicholas wyglądał znacznie lepiej. Bystre oko Lestrange’a to wychwyciło. Był to dobry znak także dla Traversa. Jeżeli do wieczora poprawi mu się znacznie, to być może nie będzie musiał brać na jutro dnia wolnego z pracy?
- Coś lekkiego bym zjadł.Nie był głodny, albo może nadal nie miał apetytu, ale wiedział, że nie może pozwolić sobie na dosłowny dzień głodówki. Może nawet Rodolphus próbowałby go przekonać do wciśnięcia w siebie jakiejś sałatki? Travers wyraził przy tym zgodę i chęć zjedzenia czegoś, pod swoją dietę. Nie musiał się z tym przypominać współlokatorowi, który o to co prawda dbał.
Nicholas mógłby cokolwiek przyrządzić w kuchni, ale dzisiaj zdecydowanie nie miałby na to siły. Nie miałby może też nic przeciwko temu, gdyby Rodolphus postanowił wykorzystać usługi swojego skrzata w tym mieszkaniu. Skoro kolega zaoferował się wyjść i coś kupić, nie zmierzał go zatrzymywać, a skorzystać z tej pomocy.
Nicholas skierował się na kanapę i usiadł sobie, zerknąwszy jedynie na tytuł książki, jaką czytał Rodolphus. Jeżeli była odwrócona tytułem na widoku. Upił łyk przestygniętej herbaty. Zimna była równie dobra co ciepła. Nie zamierzał dolewać wody, aby niepotrzebnie rozcieńczać napar ziołowy. Herbata ziołowa na wzmocnienie także dużo pomagała. Jeżeli Rodolphus postanowił wyjść i ogarnąć posiłek dla niego, Nicholas jedynie poczekał cierpliwie.