05.05.2024, 18:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.05.2024, 09:51 przez Millie Moody.)
Spisywała wizje, kilka spostrzeżeń zebranych. Zainteresowała się żywo kartką, dowodem rzeczowym który koniecznie trzeba było przekazać komu trzeba i jeśli Ambrosia się zgodziła, to zabrała tę karteczkę i zabezpieczyła ją w szkicowniku składając jedną ze stron w papierową kopertę, tak żeby im nie zniknęła nie tylko treść ale wspomnienia przedmiotu. Chciała też pisać dalej, ale pierdolenie Alexandra tylko wywinęło jej gałki oczne ku niebu. Mieli za mało danych, ale pierdolili na trawniku o trawniku bez sensu.
– Może kurwa dlatego nikt nie oskarża fioletu, bo on nigdy nie oznacza nic złego? Jest jebaną transcendencją i rozwojem w sferze duchowej. Czarny jest nienawiścią. Zawiścią. Zazdrością. Tutaj nie ma miejsca na wybielanie sobie rąk i uważanie, że czarny kurwa jest poor little miał miał i trzeba go przytulić bo go kurwa nikt nie lubi. Zło jest złem, aury nie robią Cię w jebanego ciula i nie udają czegoś czym nie są. – żachnęła się, a potem on wyjebał jej z pełnej amunicji.
Mildred nie miała śniadej cery, nie miała jej nawet w różowych tonach, zawsze blada, raczej unikająca słońca królewna śnieżka. A jednak, przy osobistych wycieczkach osiągnęła poziom bladości kredy. On znowu jej to robił. Już nabierała powietrza w płuca by mu się odgryźć, gdy uciekł w wizję i to była kropla, która przelała czarę. Z impetem wcisnęła swój notes Morpheusowi i gdy tylko zdawało się, że wizja przeszła a Alexander krztusił się własną zajebistością, pchnęła Mulcibera oburącz, z całej siły, jak rozjuszony byk.
– O chuj się przypierdalasz do mnie? Co ja Ci kurwa zrobiłam co?! – ryknęła – I jeszcze sobie spierdalasz w wizje zadowolony z siebie kutasiarzu, a Ci zasrani stróże prawa może będą w stanie osiągnąć jakieś realne efekty pieprzony cwelu, mają dostęp do ciał, do narzędzi i kurwa do własnego mózgu w przeciwieństwie do Ciebie! Byśmy kurwa dawno dojebali skurwieli co se tu biegają i składają z ludzi ofiary, gdyby zasrane departamenty ze sobą współpracowały i to nie ma nic wspólnego ze mną i moją rodziną fagasie! – była o krok, tylko o krok żeby mu jebnąć, żałując tylko tego, że nie ma ciała swojego dwumetrowego brata i klątwy na plecach pozwalającej wyrwać mu serca gołymi rękami.