- Nic Ci nie brakuje Salem, jesteś najcudowniejszym stworzeniem na ziemi, ale gdzieniegdzie nie wpuszczają zwierząt, niestety nie mamy na to wpływu i to oni powinni żałować, że nie będzie im dane Twoje towarzystwo.- Figg naprawdę uwielbiała swojego kociego kompana, jednak miała świadomość, że nie wszyscy spoglądali na zwierzęta równie przychylnym okiem, co ona. Ich strata. Starała się być wyrozumiała, jednak bywało tak, że brakowało jej bystrych oczu Salema podczas niektórych wydarzeń.
Nie dało się zignorować mruknięcia kota. Dotarło do Norki, że chyba za bardzo obarcza go swoimi problemami. Nie powinna tak robić, w końcu był tylko kotem, może innym od wszystkich, jednak to ona powinna się o niego troszczyć, a nie zrzucać na niego swoje problemy. Złapała kota w swoje ramiona i zaczęła go głaskać, dobrze było czuć jego ciepło na swoim ciele. Miała wrażenie, że dzięki temu się uspokajała, nikt inny nie działał na nią tak jak on. Dość dziwna to była relacja, silniejsza od wszystkich innych.
- Przez tyle lat radziłam sobie sama. Dlaczego teraz miałoby być inaczej.- Miała trochę wątpliwości, co do tego wszystkiego. - Ojcem to chyba za dużo powiedziane, on nie ma pojęcia o jej istnieniu. Kto wie w ogóle, jak zareaguje.- Czasem się nad tym zastanawiała i mimo wszystko trudno jej było sobie wyobrazić, że po tylu latach staje przed kimś i oznajmia mu, że nie powiedziała mu o pewnej sprawie, o tym, że zostawił jej po sobie coś więcej niż tylko miłe wspomnienia. Kochała Mabel całym sercem, wiedziała, że gdyby nie on, to córki nie byłoby w jej życiu, a była dla niej całym światem. Jednak podjęła wtedy decyzję, która wydawała się jej być najodpowiedniejszą, nie chciała go przy sobie zatrzymywać na siłę, uważała to za niesprawiedliwe, zresztą ich drogi zaczęły się rozchodzić jeszcze zanim dowiedziała się o tym, że jest w ciąży. - Mabel na pewno kiedyś zacznie pytać, nie wiem, może coś wymyślę, powiem jej, że wyjechał daleko stąd?- Próbowała znaleźć jakieś kłamstwo, które mogłaby wykorzystać, nie sądziła jednak, że jakiekolwiek będzie wystarczające. - Nie mam już chyba nad niczym kontroli Salem.- Westchnęła ciężko, bo czuła, że cały świat zaczyna się jej rozsypywać.
- Nie wyciągniesz tego ze mnie Salem.- Może mogła mu się zwierzyć, jednak nie zamierzała wyśpiewać wszystkiego, czuła, że kot może zrobić z tymi informacjami coś nie do końca przemyślanego.