Alkohol z toastem smakował dużo lepiej. Trochę jak jedzenie gdzie życzyło się komuś "smacznego". Taki mały gest, a wspaniały. Dodać do tego ten dźwięk stukanego szkła - coś wspaniałego. A sam trunek? Po prostu wyśmienity.
Nicholas był na swój sposób zaskakujący. Bardzo mało mówił, co było przeciwieństwem Stanleya, który najczęściej mówił jak najęty, a już zwłaszcza wśród ludzi, których sobie cenił i tak też było z Traversem. Nie miał zatem też najmniejszego problemu, aby odpowiedzieć na jakieś dodatkowe pytania.
- W zasadzie... To nie? Ale jeżeli chcesz to możesz go popytać o to czy tamto... Co się dzieje na Nokturnie, może co dzisiaj jadł? - rzucał pomysłami - Podpowiem, że nic bo czekał na Ciebie - odpowiedział po krótkiej chwili, chcąc wyjaśnić wszelkie niepewności.
Nicholas w prawdzie mógł zrobić co chciał i tyle. Stanley nie będzie mu przecież mówił, że "tego nie możesz" i w sumie "tego też nie". Borgin chciał po prostu się rozkoszować i dać innym, zasłużonym Śmierciożercom możliwości. Do rozwoju... Do wykazania się... Do bycia sobą?
- W wielkim skrócie to gość próbował nas okraść. I w zasadzie to zrobił ale został przyłapany na gorącym uczynku. Powiedzmy, że Sauriel bardzo nie lubi jak ktoś go okrada, a zwłaszcza jeżeli rozchodzi się o whiskey - tłumaczył powoli, biorąc krótkie przerwy na pomniejsze łyki alkoholu - Jegomość został wyciągnięty za fraki z sali przez Rookwooda i przytaszczony tutaj. Może go trochę poobijaliśmy? - wzruszył ramionami. Czy było jeszcze coś ważnego o czym powinien wspomnieć? Wszystko już wyjaśnił?
- A no i kara tak... Bo do tego zmierzaliśmy... - przeniósł wzrok na Nicholasa, przyglądając się jego twarzy. Był całkiem spokojny jak na kata, który miał za chwilę wykonać wyrok na ofierze. Może Ci Niewymowni już tak mieli? Powinien mu wspomnieć, że idealnie pasowałby do Wizengamotu z tą swoją facjatą, która nie pokazywała zbyt wiele, jeżeli już cokolwiek?
- Cóż. Możesz go zabić. Możesz go najpierw połaskotać. Możesz go też porazić tyloma cruciatusami iloma tylko chcesz... Ale do tego radziłbym go najpierw obudzić... Bo chyba śpi? Odpoczywa? Nie wie co będzie czekać? - tłumaczył. Dało się dostrzec, że sam Stanley się świetnie bawił. On się napawał tym, co miało się zaraz stać się ich ofierze. Trochę jakby regenerował swoje bateryjki?
- Nicholas. Jeżeli chcesz, możesz go oszczędzić. To Ty tu jesteś wyrocznią i od Ciebie zależy co się z nim stanie. Jeżeli postanowisz jednak, aby jego żywot został zakończony w dniu dzisiejszym - to też w porządku. Masz do tego pełnie praw - zakomunikował. Borgin miał nadzieję, że teraz wszystko było wystarczająco jasne.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972