Norka nie do końca wiedziała, czy to wszystko, no czy to było odpowiednie, bo może i czuła do Leo ogromne uwielbienie, bo przecież był taki cudowny, taki wspaniały, to jednak była jego szefową. Ta myśl jej nie opuszczała, nie powinna sobie pozwalać na takie rzeczy, bo co jeśli ktoś się dowie, jeśli ktoś powie, że to nieodpowiednie, że sprowadza takich słodkich chłopców na manowce? Ograniczałaby go tylko i nie pozwoliła mu rozwinąć skrzydeł, a to było ostatnią rzeczą na którą zasługiwał. Musiał chcieć więcej, musiał dostać więcej, wszystkie wspaniałości tego świata.
- Czyli to dopiero początek. - Powiedziała cicho, jakoś trudno jej było w te słowa uwierzyć, bo co ten Leo mógł w niej widzieć? Była tylko cukierniczką, nie miała mu tak naprawdę nic do zaoferowania, do tego miała dziecko... Kto to widział, żeby taka osoba jak ona interesowała się kimś takim niesamowitym. To było dla niego za wiele, czuła pod skórą, że jest to niewłaściwe, ta myśl nie chciała jej opuścić.
- Zobaczymy, czy się zgodzę, czy nie zgodzę. Nie myśl sobie, że bym nie chciała, tylko myślę, że to za wiele dla ciebie, takiego młodego promyczka słońca, zasługujesz na coś więcej. - Postanowiła chociaż nieco mu wyjaśnić dlaczego się tak wahała. To zawsze, na zawsze wydawało jej się być nieprawdopodobne, bo przecież on mógł zdobyć cały świat tym swoim entuzjazmem, optymizmem, a z nią skończyłby siedząc w cukierni, całymi dniami, piekąc ciastka, czy rzeczywiście to wszystko na co zasługiwał? Wątpiła w to mocno. Oby chciał dla siebie czegoś więcej. Nie chciała ciągnąć go w dół. Nie mogła by sobie tego wybaczyć.
- Och, całym sobą czułeś, nie wiem, jak do tego doszło, bo sama wcześniej nawet bym nie pomyślała, że możesz chcieć, czegoś takiego ze mną... - Nie musiała więcej mówić, bo szybko przytulił ją znowu i ponownie pocałował. Ech, te jego pocałunki, to też były niesamowite, wspaniałe, jakby kryło się w nich wiele. Mogłaby tak z nim stać tutaj bez końca. Nie spodziewała się, że ten krótki wyjazd pracowniczy może się zakończyć w ten sposób, w życiu by jej to przez myśl nie przeszło, bo i wcześniej bardzo lubiła Leo, ale dopiero dzisiaj otworzyła oczy, dopiero dzisiaj dotarło do niej, jaki naprawdę jest wspaniały.
Gdy wreszcie się od niego odkleiła, złapała dłoń chłopaka w swoją. - Musimy szukać tych jagód, coś trzeba będzie im pokazać, jak wrócimy. - Czuła, że będą musieli się wytłumaczyć z tego wyjazdu, przydałoby się chociaż trochę owoców, żeby nie wzbudzić podejrzeń, nie chciałaby, żeby ich współpracownicy ich oskarżyli o cokolwiek. Powinni się ruszyć i wziąć do roboty.