• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz

[07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#6
05.05.2024, 21:48  ✶  

Czy Stanley wspominał już kiedyś jak bardzo wkurwiający potrafił być Louvain? Nie? Będzie musiał to zrobić. No chyba, że tak? To nadal to się nie zmieniło - nadal był sobą. Z jednej strony był poważnym i dostojnym kawalerem, który piastował wysokie stanowisko w ich organizacji. Z drugiej zaś był największym dzieciakiem jakim znał albo przynajmniej taki, który ukończył te dwadzieścia parę lat i nadal się nie zmienił.

Po tym zachowaniu mógł stwierdzić, że to był Lestrange we własnej osobie, a nie nikt inny. Na pewno nikt się pod niego nie podszywał. Było to zbawiennie. Było to też karą.

Jakim cudem nie zarobił on jeszcze od nikogo porządnie po ryju? A, no tak. Miał ich - bandę Borgina, która była na każde wyciągnięcie dłoni jeżeli tylko ich potrzebował. Może to dlatego nigdy nie dostał? A może sam był wystarczająco straszny, aby odstraszać inne osoby? Merlin jeden to tylko wiedział.

- Rozumiem Lou. Jakby wszystko rozumiem ale... nadal twierdzę, że istnieją inne sposoby na "naprawę" relacji, niż nasyłanie jakichś oprychów na Rosie. Wiem, że Ty też dobrze o tym wiesz. Pomyśl teraz co by się stało gdyby ktoś nasłał jakiś bandziorów na Twoją siostrę... Nie byłoby zbyt kolorowo, nie sądzisz? - zapytał retorycznie - Nie mniej jednak, nie życzę jej tego, ponieważ Loretta jest w porządku dziewczyną, a przynajmniej taką ją zapamiętałem z czasów szkolnych - zapewnił - Więc proszę. O jedną rzecz. Nie nasyłaj więcej zbirów na Ambrosie, a jeżeli nie będziesz w stanie się z nią dogadać, daj mi znać. Zapewniam Cię, że pomogę. Masz moje słowo - przyłożył dłoń do swojej piersi. Stanley mówił spokojnie. Nie unosił się zbytnio. W końcu rozmawiał ze swoim kolegom, druhem, towarzyszem - przyjacielem. Nie było potrzeby robić rabanu, zwłaszcza, że nikomu nic się nie stało.

Na jakże błyskotliwą odpowiedź na temat tego z kogo robi "przysłowiową kurwę", pokręcił tylko głową i westchnął bezgłośnie. Cały Louvain... Nie omieszkał również upić odrobinę swojego piwa, bo co innego mógł zrobić? Przejechać po twarzy z braku sił do jego osoby? Nie było sensu.

- To prawda. To ważna sprawa, że nic się nikomu nie stało... - ale kurwa mogło, a wtedy Hades to by Cię własnymi dłońmi chyba udusił... Alex chyba też? - Kula to najmniejszy problem w tej chwili. Jakoś się dogadacie na zadośćuczynienie czy cokolwiek tam będziecie chcieli z tym zrobić - zauważył. Nie zamierzał się w to wtrącać... Znaczy może odrobinę? A może nie powinien? To dopiero wtedy, kiedy będzie potrzebny rozjemca między Lou, a Ambrosią. Do tej pory, cóż, muszą sobie jakoś radzić.

- Trochę tak. Nie ukrywam ale zostawmy już to... - machnął dłonią - Powiedz mi w czym potrzebujesz pomocy, a ja odpowiem Ci jak jestem w stanie Ci pomóc. Wiesz, że możesz na mnie polegać - odparł, spoglądając na piwo. Wpatrywał się w jego czerń przez kilka dłuższych chwil. Stanley się zastanawiał, ponieważ nie podobało mu się wystawianie jego rodziny na jakąś możliwą krzywdę. A co by jednak nie mówić to McKinnon była częścią jego rodziny.

- Ale mimo wszustko, chciałbym, abyś nie narażał mojej bliższej czy dalszej rodziny na żadne niebezpieczeństwa. A na pewno nie część rodziny, która nie jest poszukiwana z polecenia nestora naszego rodu - poprosił - Jeżeli już chcesz kogoś dręczyć, męczyć i grozić... Rób to na Crawleyach, zdrajcach mojej rodziny. Do tego masz pełnie praw. Sam będę Ci nawet wdzięczny - uśmiechnął się do Louvaina, unosząc kufel do góry, aby zbić z nim toast - Za śmierć dla zdrajców?



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (2294), Stanley Andrew Borgin (1895)




Wiadomości w tym wątku
[07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Louvain Lestrange - 18.03.2024, 00:54
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Stanley Andrew Borgin - 19.03.2024, 23:23
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Louvain Lestrange - 24.03.2024, 21:20
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Stanley Andrew Borgin - 01.04.2024, 22:03
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Louvain Lestrange - 12.04.2024, 13:58
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Stanley Andrew Borgin - 05.05.2024, 21:48
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Louvain Lestrange - 25.05.2024, 00:24
RE: [07.07.72] W pewnych kręgach, pewnych ludzi, pewnych rzeczy nie oduczysz - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2024, 21:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa