Nicholas w odpowiedzi skinął głową na zgodę. Nie miał nic do dodania i pozwolił Rodolphusowi zająć się sprawą przyniesienia posiłku. Zostając samemu w swoim mieszkaniu, Nicholas rzucił okiem na podręcznik, czytany przez współlokatora, który jasno przedstawiał tematykę uzdrowicieli, czy nawet i naukową lekturę dla badaczy. Nie zaglądał do środka. Nie zamierzał mu tego nawet ruszać.
Dopiwszy herbatę, Nicholas podszedł do zlewu, gdzie umył kubek. Odwrócił się przodem do całej powierzchni salonowo-jadalnio-kuchennej, opierając się tyłkiem o blat mebla kuchennego ze zlewem i rozejrzał się, jakby w poszukiwaniu zajęcia? Bądź zwyczajnej obserwacji. Nie przeszkadzało mu jakoś to, że niektóre swoje nawyki Rodolphus wprowadził do jego mieszkania. Przynajmniej uzupełniali się i nawet jeżeli obaj dbali o tutejszy porządek, zyskiwali trochę więcej cennego do pracy czasu.
Oczekiwanie się dłużyło, Nicholas na ten chwilę musiał także się czymś zająć. Wziął z sypialni książkę, jaką były "Starożytne Runy”. Siedząc na kanapie, zagłębił się w lekturę, ale nie był jakoś wstanie się skupić. Może nie doszedł jeszcze do siebie na tyle, aby zmusić umysł do rozumowania czytanej treści.
Lestrange w końcu wrócił z posiłkiem. Travers wstał z kanapy, kładąc tymczasowo książkę na pusty blat komody pod ścianą. Podszedł do stołu, gdzie kolega wyłożył i wyjaśnił sprawę dotyczącą posiłków. Ten pierwszy zapewne raz, wspominając o swoim ojcu.
Skinieniem głowy, przyjmował do wiadomości otrzymane informacje. Już jednak wiedział, że wszystkiego nie da rady zjeść teraz.
Przyznał się do tego i najpewniej coś zostanie na kolację.
Wziął swoje sztućce, talerz i rozpakował wszystko, nakładając sobie tyle, ile był przekonany że zmieści. W końcu też, usiadł na swoim miejscu na krześle. Powoli kosztując przyniesiony mu posiłek. Nawet nie pytał, czy Rodolphus cokolwiek dzisiaj jadł. Nie był jego rodzicem, aby tego pilnować. Nie on był dzisiaj tym chorym.
Jedzenie Nicholasowi smakowało, ale można było zauważyć, że jadł powoli, jakby delektował się smakiem. Ale mogła to także być wina choroby, co chwilowo blokowała mu apetyt.