06.05.2024, 09:29 ✶
Och, doskonale wiedziała, że kiedyś był Niewymownym. I to tylko wzmagało czujność, ukrytą pod absolutnie zwykłym, typowo brennowym zachowaniem (co nawet nie było trudne, bo ostrożność wobec ludzi w Ministerstwie weszła jej w krew już dawno i zasadniczo zaufanie ograniczała tylko do członków Zakonu Feniksa). Bo Mckinnon zachowywał się czasem jak idiota, ale idiotą nie był, skoro przyjęto go do Departamentu. A jeśli tam nie wrócił, było ku temu kilka potencjalnych powodów – od tego, że nie zechcieli go po zniknięciu, przez ten, że mógł nie chcieć wracać do chłodu komnaty śmierci, aż po ten, że to w BUMmie miał jakieś interesy.
Zdolny, ale leniwy.
Jeśli szło o nią, była w kategorii „umiarkowanie zdolna, ale mało ambitna”.
Chociaż jeżeli przychodziło do nauki magii bojowej, to tutaj bardzo się starała, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.
– Wiesz, zwykle mężczyźni jak plotą coś o oczach, to mówią, że są w nich gwiazdy, a ty jakieś trupy widzisz. I to jeszcze pod dywanem – odparła na jego słowa. Chociaż nie to, żeby ktokolwiek poza ciotkami komplementował akurat ją. Poza tym przecież to wcale nie tak, że się nie przyznawała, ona tylko wyraziła oburzenie, że sugerował, że cały świat o tych kłopotach wiedział...
Słowa o grobie też odnotowała. Najwyraźniej Hades spodziewał się, że skończy dokładnie jak pewien skompromitowany cukiernik. Zamieniony w ghula. Samą myśl Brenna uważała za dość upiorną - bycie ghulem, wampirem czy duchem jawiło się jej jako gorsze od śmierci - ale też takie przemiany w pewien sposób wiązały się z czarną magią.
Ktoś przeklął tę rodzinę czy to jakaś przedziwna skaza krwi?
– Nie wierzę w coś takiego jak pech. Może po prostu też lubisz pakować się w tarapaty? – Brennie pewne rzeczy po prostu się… przydarzały. Ale nie uważała, aby była szczególnie pechowa. Zwłaszcza, że w część tych rzeczy pakowała się jednak sama, całkowicie dobrowolnie, więc nie mogła zwalać tego na jakieś wyjątkowo niesprzyjające gwiazdy. – Cóż, jeżeli zaginiesz bez wieści, przynajmniej będziemy wiedzieli, kogo podejrzewać – powiedziała, wlokąc go powoli ku najbliższemu punktowi Fiuu. W końcu sam nie chciał do Munga, dom był więc jedyną rozsądną opcją – zastanawiała się jednak, czy jego małżonka, spokrewniona z Borginami, faktycznie jest aż tak groźna, jak ją przedstawia…
Zdolny, ale leniwy.
Jeśli szło o nią, była w kategorii „umiarkowanie zdolna, ale mało ambitna”.
Chociaż jeżeli przychodziło do nauki magii bojowej, to tutaj bardzo się starała, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.
– Wiesz, zwykle mężczyźni jak plotą coś o oczach, to mówią, że są w nich gwiazdy, a ty jakieś trupy widzisz. I to jeszcze pod dywanem – odparła na jego słowa. Chociaż nie to, żeby ktokolwiek poza ciotkami komplementował akurat ją. Poza tym przecież to wcale nie tak, że się nie przyznawała, ona tylko wyraziła oburzenie, że sugerował, że cały świat o tych kłopotach wiedział...
Słowa o grobie też odnotowała. Najwyraźniej Hades spodziewał się, że skończy dokładnie jak pewien skompromitowany cukiernik. Zamieniony w ghula. Samą myśl Brenna uważała za dość upiorną - bycie ghulem, wampirem czy duchem jawiło się jej jako gorsze od śmierci - ale też takie przemiany w pewien sposób wiązały się z czarną magią.
Ktoś przeklął tę rodzinę czy to jakaś przedziwna skaza krwi?
– Nie wierzę w coś takiego jak pech. Może po prostu też lubisz pakować się w tarapaty? – Brennie pewne rzeczy po prostu się… przydarzały. Ale nie uważała, aby była szczególnie pechowa. Zwłaszcza, że w część tych rzeczy pakowała się jednak sama, całkowicie dobrowolnie, więc nie mogła zwalać tego na jakieś wyjątkowo niesprzyjające gwiazdy. – Cóż, jeżeli zaginiesz bez wieści, przynajmniej będziemy wiedzieli, kogo podejrzewać – powiedziała, wlokąc go powoli ku najbliższemu punktowi Fiuu. W końcu sam nie chciał do Munga, dom był więc jedyną rozsądną opcją – zastanawiała się jednak, czy jego małżonka, spokrewniona z Borginami, faktycznie jest aż tak groźna, jak ją przedstawia…
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.