06.05.2024, 15:22 ✶
Woda przykryła twarz Charlesa, plecy zapadały się w miękki muł i chociaż mężczyzna walczył o wolność, nie mógł się uwolnić. Czuł, jakby do dna przyciskała go jakaś niesamowita siła, coś, co nie pozwoliło mu wynurzyć się ponad powierzchnię. I chociaż był gotowy odpuścić, gdy panika go sparaliżowała, gotów był nie wierzgać ani chwili dłużej i pozwolić zapaść się w bezczas nieświadomości... jego płuca na chwilę znów mogą napełnić się powietrzem, lecz jest to złudna próba obietnicy ratunku. Nie zdołał dobrze zaczerpnąć tchu, gdy po raz kolejny znalazł się pod wodą.
Może nie było jeszcze za późno? Ostatnim szarpnięciem Charlie spróbował zrzucić z siebie ciężar i uwolnić się. W rezultacie udało mu się przeturlać na bok, ledwie parędziesiąt centymetrów w kierunku suchego lądu. Tyle wystarczyło, by uciec przed Tamizą i jej zimnymi objęciami. Nie znaczyło to jednak, że jego ramiona pozostały puste, bo nagle pod nim znalazła się kobieta. Ich twarze znajdowały się zbyt blisko, gdy Charles próbował złapać oddech. Szczęśliwie również ona miała usta i nos nad powierzchnią wody, choć oboje byli mokrzy i pokryci błotem.
- Ty...! - Zdołał wydusić z siebie Charlie. - Oddychaj! - Polecił jej, bo tylko tyle mógł powiedzieć, nim zaczął kaszleć, oczyszczając drogi oddechowe w wody i mułu.
Może nie było jeszcze za późno? Ostatnim szarpnięciem Charlie spróbował zrzucić z siebie ciężar i uwolnić się. W rezultacie udało mu się przeturlać na bok, ledwie parędziesiąt centymetrów w kierunku suchego lądu. Tyle wystarczyło, by uciec przed Tamizą i jej zimnymi objęciami. Nie znaczyło to jednak, że jego ramiona pozostały puste, bo nagle pod nim znalazła się kobieta. Ich twarze znajdowały się zbyt blisko, gdy Charles próbował złapać oddech. Szczęśliwie również ona miała usta i nos nad powierzchnią wody, choć oboje byli mokrzy i pokryci błotem.
- Ty...! - Zdołał wydusić z siebie Charlie. - Oddychaj! - Polecił jej, bo tylko tyle mógł powiedzieć, nim zaczął kaszleć, oczyszczając drogi oddechowe w wody i mułu.