Stanley spędził długą noc w łączeniu faktów odnośnie dwóch okresów - końcówki kwietnia i czerwca. W przypadku pierwszej grupy, bazgrał po kartkach i robił własnoręczne notatki odnośnie tego, kogo mijał tego dnia w Ministerstwie. Wypisywał wszystkie nazwiska, które przychodziły mu do głowy i które był w stanie sobie przypomnieć - trochę taka lista o którą poprosił Aidana ale wykonana własnoręcznie. W tej sposób, Borgin chciał się upewnić, że tylko i wyłącznie Poppy była tą, która mogła go widzieć.
Druga lista była po to, aby tych, których mijał 30 czerwca, aby nałożyć obydwie kartki i metodą eliminacji wykluczyć jak najwięcej osób. W taki oto sposób wyszło mu, że to właśnie Poppy Vance była jedyną, która wylądowała w obydwóch grupach. Fakt, było kilka innych nazwisk, które się powtarzały tu i tam, jednak byli to brygadziści oddelegowani na Beltane zaraz po przyjściu na ich zmianę.
Nie czekając ani chwili dłużej, a w zasadzie to po krótkiej drzemce, aby Robert przypadkiem nie wziął go za żywego trupa, udał się czym prędzej do kamienicy Mulciberów. Ciężko było to nazywać "swoim domem", ponieważ takim nie był. Nie mniej jednak, musiał to przekazać mu osobiście. Żadne listy czy inne formy przekazu, niż rozmowa w cztery oczy, nie wchodziła w rachubę.
Sam Borgin wparował trochę bez ładu, bez składu i bez "dzień dobry". To nie było konieczne. Po drugie nie mieli czasu na żadne formy grzecznościowe. Były rzeczy ważne i ważniejsze, a przywitanie się było na samym dole tego układu pokarmowego. Tak jak miał w zwyczaju - nie usiadł, a po prostu stanął bliżej biurka, aby móc tam zaraz wyłożyć swoje notatki.
- Przygotowałem w nocy dwie listy, które ze sobą zestawiłem. Wolałem samemu to przedstawić, niż bawić się w jakieś listy. Merlin jeden wie do kogo mogłoby to trafić - odparł, wyciągając dwie pomiętolone i zapisane kartki. Pełno było tam skreśleń, strzałek, dopisków - ogólnie artystyczny nieład i jedna, wielka burza mózgów. Nie miał zamiaru też ich trzymać we własnych dłoniach, aby tylko denerwować Roberta tym faktem, więc położył je czym prędzej na blacie, a następnie wskazał małym palcem na nazwisko ich "bohaterki" w obydwóch grupach z dopiskiem obecna. Inni brygadziści czy aurorzy mieli inne informacje zawarte przy ich danych osobowych, takich jak ich zmiana czy fakt, że zostali wysłani do obstawy Beltane czy też nie.
- Według tego co udało mi się ustalić po dłuższym zastanowieniu i łączeniu faktów to to, że tylko i wyłącznie Poppy Vance mogła mnie widzieć. Nikt mniej. Nikt więcej - dodał - To wiedzieliśmy już po ostatniej rozmowie ale wolałem się upewnić - wyciągnął paczkę papierosów z wewnętrznej kieszeni płaszcza - Nadal jednak oczekuję na listę od Aidana, ponieważ udało mi się z nim dogadać. Jeżeli mu się uda ją zdobyć, ponownie zestawie to wszystko ze sobą i wtedy będziemy już mieli całkowitą pewność - otworzył pakunek, nie wyjmując jednak jeszcze nikotynowego przyjaciela. Stanley wolał się najpierw upewnić, że może tutaj zapalić, wszak może Mulciber Senior nie chciał, aby ktoś mu palił w biurze - Można czy średnio? - zapytał, przekręcając głowę odrobinę. Trochę jakby pytał ale również jakby chciał zaproponować buszka.
- Drugą sprawą jest to, że na razie nie będziemy mogli pozbyć się Poppy bo to byłoby zbyt oczywiste i wszystko by się rypło. Trochę mnie to boli, ponieważ zemsta jest jednak słodka ale mimo wszystko dla dobra sprawy i ogółu, wytrzymam - przejechał po twarzy - Nie uniknie kary za swoje czyny - dodał na koniec z małym uśmieszkiem. Zemsta była słodka, a Stanley Borgin napawał się tą ideą w dłuższym rozrachunku.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972