Bardzo uważnie skupiłam się na podanej przez Sama nazwie lokalizacji. Nie mogłam sobie pozwolić na błąd, bo... cóż, najwyżej bym się cofnęła. Ale byłaby to kolejna gafa na moim koncie. Nawet jeśli wszelkie moje potknięcia nie zrażały go.
Po przybyciu na miejsce, szybko wytoczyłam się z kominka, starając się złapać równowagę. Zakręciło mi się w żołądku, wzięłam kilka głębokich oddechów i już po chwili Sam był obok mnie, więc zdusiłam wszelkie nieprzyjemności w środku.
— Widziałam jedno zakrzywione lustro w sklepie... ale też czytałam komiks, gdzie akcja działa się w takim miejscu. To musi być bardzo mieszająca w głowie przygoda.
Podążyłam wzrokiem za Samuelem. Budynek miał na sobie jakiś napis, ale dostrzegliśmy go lepiej dopiero po podejściu. Nazwa gabinetu luster widniała w formie wielu cudacznie powykrzywianych liter. Pasowało to idealnie do konceptu.
— No to idziemy — rzuciłam.
Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcji. Czułam radosną ekscytację. Nieczęsto miałam okazję bywać w miejscach związanych z rozrywką, szczególnie tak wyjątkowych i tajemniczych. Byłam ciekawa, jakie interesujące lustra zobaczymy i czy oprócz fizycznych zakrzywień, będą też takie z magicznymi efektami.
Zaprezentowaliśmy nasze bilety i wskazano nam drzwi rozpoczynające wizytę przez korytarze pełne luster.
— Dobrze, że nie jesteśmy wampirami — rzuciłam żarcikiem, gdy wchodziliśmy do środka.