07.05.2024, 09:44 ✶
Zaczęła się śmiać na te jego wzmianki o klątwie wynikającej z odwiedzania sex shopu
– O kurwa Liszek jak Ty coś jebniesz, kumasz takie przeklęte dilda, że co będą se drgać, dopóki nie będziesz mieć orgazmu? Albo lepiej! Siedzą sobie w środku i spokojnie czekają, aż powiesz jakieś głupie słowo, na przykład kawa, albo dziękuję i wtedy pach, wszystko zaczyna Ci chodzić w środku – Mildred dzieliła się ze światem swoją kreatywnością z łagodnością cysterny rozlewającej po polach gnojówkę.
Ale tyle to było, jeśli chodzi o jej dobry nastrój, bo ta cała akcja ze współlokatorem jej się bardzo nie podobała. Był to odwieczny problem z alkoholem, odwieczny problem z tym, że się go wlewało za dużo a potem się paplało. Przez moment zastanawiała się ile jeszcze mogła wygadać i przede wszystkim komu, ale filtrując wspomnienia, film jej się urywał albo jak chlała sama, albo ten jeden raz jak siedziała z przyjacielem na dachu.
ja pierdole
Westchnęła ciężko i zaczęła w napięciu obracać filiżankę z kawą w środku. Mogła udawać, że to w ogóle jej nie obchodzi, zbyć to śmiechem. Z drugiej strony znali się, ufali sobie, powiedzmy, nawet jeśli to była kwestia dupogodzin spędzonych u Bucky'ego.
– Słuchaj... mmm... to bardzo ważne co teraz powiem, ok? – zaczęła zaskakująco poważnie, nie dodając żadnej kurwy. Jej twarz była zastygła, nagle dziwnie dorosła, jak na wieczną nastolatkę, którą była. Złociste oczy utkwione były w mężczyźnie wręcz na świdrującym poziomie. – Zapomnij o tym i nigdy, przenigdy do tego nie wracajmy, ok? I absolutnie, asbsolutnie z nikim o tym nie gadaj. Jakbym była kurwa – o proszę, jednak jakaś musiała przyprawić wypowiedź. – jakbym była Twoją pacjentką, rozumiesz? Tajemnica Cię zobowiązuje.
– O kurwa Liszek jak Ty coś jebniesz, kumasz takie przeklęte dilda, że co będą se drgać, dopóki nie będziesz mieć orgazmu? Albo lepiej! Siedzą sobie w środku i spokojnie czekają, aż powiesz jakieś głupie słowo, na przykład kawa, albo dziękuję i wtedy pach, wszystko zaczyna Ci chodzić w środku – Mildred dzieliła się ze światem swoją kreatywnością z łagodnością cysterny rozlewającej po polach gnojówkę.
Ale tyle to było, jeśli chodzi o jej dobry nastrój, bo ta cała akcja ze współlokatorem jej się bardzo nie podobała. Był to odwieczny problem z alkoholem, odwieczny problem z tym, że się go wlewało za dużo a potem się paplało. Przez moment zastanawiała się ile jeszcze mogła wygadać i przede wszystkim komu, ale filtrując wspomnienia, film jej się urywał albo jak chlała sama, albo ten jeden raz jak siedziała z przyjacielem na dachu.
ja pierdole
Westchnęła ciężko i zaczęła w napięciu obracać filiżankę z kawą w środku. Mogła udawać, że to w ogóle jej nie obchodzi, zbyć to śmiechem. Z drugiej strony znali się, ufali sobie, powiedzmy, nawet jeśli to była kwestia dupogodzin spędzonych u Bucky'ego.
– Słuchaj... mmm... to bardzo ważne co teraz powiem, ok? – zaczęła zaskakująco poważnie, nie dodając żadnej kurwy. Jej twarz była zastygła, nagle dziwnie dorosła, jak na wieczną nastolatkę, którą była. Złociste oczy utkwione były w mężczyźnie wręcz na świdrującym poziomie. – Zapomnij o tym i nigdy, przenigdy do tego nie wracajmy, ok? I absolutnie, asbsolutnie z nikim o tym nie gadaj. Jakbym była kurwa – o proszę, jednak jakaś musiała przyprawić wypowiedź. – jakbym była Twoją pacjentką, rozumiesz? Tajemnica Cię zobowiązuje.