07.05.2024, 12:53 ✶
Mildred opowiada Alastorowi treść Alicji w Krainie Czarów, wita się elokwentnie z Cainem i ciągnie brata, żeby z nim zatańczyć, przy okazji zgarniając ze stołu ciasteczko. Jest ujebana czekoladą.
– No i kurwa dobrze. – burknęła w odpowiedzi ocierając się o jego plecy, jakby zaswędział ją nos a koszula brata była najlepszą chusteczką i drapaczką świata w jednym. Nie komentowała jego stroju, jego pięknej torebeczki na małpkę. Nie mówiła nic o tym, że jest uroczy och nie jej męski brat najmęższym mężczyzną był. Świat był pięknym miejscem kiedy siedzieli razem, nie zamierzała tego psuć głupim komentarzem i docinkami. – To jest takie pojebane story, że laska biegnie za królikiem i wjebuje się do jego domu, gdzie jest mnóstwo pojebanych akcji i wierszyków, ona cały czas rośnie albo maleje, ćpa grzyby, pali shishe, zadaje się z pojebami, którzy nie uznają daty urodzin, kot zostawia po sobie cały uśmiech, jajko spierdala się z murku, co tam jeszcze... no wszyscy jej mówią że jest kretynką, ostatecznie jest tam pełno kart i królowa kier chce jej ściąć głowę, ale laska się budzi po tym tripie i nawet nie ma gastrofazy. Czy coś. Spoko rzecz, dam Ci kiedyś do przeczytania, jak nie będziesz miał nocki.
No dobra, wzięła kilka kęsów tortu i głośno wyraziła swój zachwyt i uznanie. Nawet jak było się niejadkiem, człowiek nie był w stanie opanować się czekoladowemu dobrodziejstwu Bertiego Botta, więc jak Cain do nich podszedł to Mills miała całą twarz ujebaną czekoladą, miękkim ganaszem, który zmyślny cukiernik umieścił zamiast mdłego maślanego kremu.
– Mpf? – podniosła głowę na Caina w pewnym niezrozumieniu dla jego pytania a potem rozpromieniła się szeroko i jebła talerzykiem na koc, po czym złapała Alastora za rękę, pospiesznie przełykając i ocierając twarz przedramieniem. – Słyszałeś! Idziemy tańczyć! – zakomenderowała, ciągnąc go bliżej adapteru z którego dobywały się przyjemne basowe nutki zwiastujące początek piosenki. Jubilatce się nie odmawia! Po drodze zahaczyła o stół i sięgnęła po ciasteczko z wdzięcznym napisem Eat me– Ej wiesz, niektóre ciastka powinny powiększać, może w końcu będę przy Tobie wyglądać jak człowiek, a nie jebany gnom. – Nie myśląc wiele więcej... zeżarła ciasteczko.
!eatme
– No i kurwa dobrze. – burknęła w odpowiedzi ocierając się o jego plecy, jakby zaswędział ją nos a koszula brata była najlepszą chusteczką i drapaczką świata w jednym. Nie komentowała jego stroju, jego pięknej torebeczki na małpkę. Nie mówiła nic o tym, że jest uroczy och nie jej męski brat najmęższym mężczyzną był. Świat był pięknym miejscem kiedy siedzieli razem, nie zamierzała tego psuć głupim komentarzem i docinkami. – To jest takie pojebane story, że laska biegnie za królikiem i wjebuje się do jego domu, gdzie jest mnóstwo pojebanych akcji i wierszyków, ona cały czas rośnie albo maleje, ćpa grzyby, pali shishe, zadaje się z pojebami, którzy nie uznają daty urodzin, kot zostawia po sobie cały uśmiech, jajko spierdala się z murku, co tam jeszcze... no wszyscy jej mówią że jest kretynką, ostatecznie jest tam pełno kart i królowa kier chce jej ściąć głowę, ale laska się budzi po tym tripie i nawet nie ma gastrofazy. Czy coś. Spoko rzecz, dam Ci kiedyś do przeczytania, jak nie będziesz miał nocki.
No dobra, wzięła kilka kęsów tortu i głośno wyraziła swój zachwyt i uznanie. Nawet jak było się niejadkiem, człowiek nie był w stanie opanować się czekoladowemu dobrodziejstwu Bertiego Botta, więc jak Cain do nich podszedł to Mills miała całą twarz ujebaną czekoladą, miękkim ganaszem, który zmyślny cukiernik umieścił zamiast mdłego maślanego kremu.
– Mpf? – podniosła głowę na Caina w pewnym niezrozumieniu dla jego pytania a potem rozpromieniła się szeroko i jebła talerzykiem na koc, po czym złapała Alastora za rękę, pospiesznie przełykając i ocierając twarz przedramieniem. – Słyszałeś! Idziemy tańczyć! – zakomenderowała, ciągnąc go bliżej adapteru z którego dobywały się przyjemne basowe nutki zwiastujące początek piosenki. Jubilatce się nie odmawia! Po drodze zahaczyła o stół i sięgnęła po ciasteczko z wdzięcznym napisem Eat me– Ej wiesz, niektóre ciastka powinny powiększać, może w końcu będę przy Tobie wyglądać jak człowiek, a nie jebany gnom. – Nie myśląc wiele więcej... zeżarła ciasteczko.
!eatme