• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[21.06.1972] Born in the Slumber

[21.06.1972] Born in the Slumber
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
07.05.2024, 14:37  ✶  

Dobrze się dogadywał z Icarusem pod kątem "to tylko krew". TYLKO krew. Jej widok był niepokojący, ale widok krwi wypływającej z rany prowadził do ściskania żołądka i przewracania go do góry nogami. Rana. Rozcięta skóra, czasem poszarpana, pod nią widok mięsa, ciemna krew, przy kiepskim świetle prawie czarna, a jeśli kiepsko pójdzie to nawet zobaczysz bielmo kości. Musiał oglądać rany zwierząt, kiedy wędrował po rezerwatach i za każdym razem było to tak samo nieprzyjemne. Za każdym razem też trzeba było to znosić. Nie zostawisz kogoś, kto cię potrzebuje, tylko dlatego, że brzydzisz się krwi. Tak jak Icarus nie uciekał w kąt tylko dlatego, że nie podobał mu się ten mdlący, żelazisty zapach, który przecinał normy woni roznoszących się po wspólnym mieszkaniu Prewettów.

Zgadza się - nie byli w Mungu. Laurent nie chciał w nim być i nie chciał się w nim znaleźć. Przede wszystkim nie chciał, żeby Florence teraz się martwiła... i tak ją zmartwi, przecież pójdzie do niej skruszony tak czy siak całą tą aferą. Inny powód - nie było całej tej formalnej atmosfery, której Basilius (tak mu się wydawało) też nie lubił, przynajmniej względem bliskich czy rodziny. Jeszcze inny - Edward Prewett. Mężczyzna pewnie by się dowiedział, ku jego nieszczęściu... albo i nie? Ostatnimi czasy nie mieli za dobrego kontaktu. Właściwie to nie mieli żadnego, bo głowa rodu Prewett go zwyczajnie unikała.

- Mam talent do przyciągania takich przygód. - Uśmiechnął się blado nie dziwiąc się reakcji, jaka tutaj wypłynęła. Rzeczywiście ostatnim razem nie było w Londynie żadnych trupów. Ale to tylko ostatnio. - Mało dziwnych rzeczy dzieje się od Beltane, Basiuliuse..? - Wszystko mogli zwalać na tę tragedię, ale statek akurat nie był z Beltane powiązany. Pływał już od wielu lat po tych wodach. W końcu znalazł się ktoś, kto zakończył jego tragedię.

Michael sam ocenił przejście, ale zwątpił. Niby magia pozwoliłaby temu wielkiemu bydlakowi przejść, niby wolałby być w środku, ale wiedział, że Basilius i Icarus dobrze zajmą się jego kompanem. Lepiej niż on byłby w stanie. Dlatego pokręcił łbem.

- Wrócę do rezerwatu. - Stąd już Laurent bez problemu przez kominek dostanie się do domu czy też sieć fiuu, nie było więc potrzeby robić większego zamieszania. Nawet jeśli samemu Michaelowi się to niekoniecznie podobało. Machnął skrzydłami i wzleciał w powietrze, umykając przed ciekawskimi spojrzeniami.

- Nie mogę... - Nie padał zupełnie z nóg, ale bardzo chętnie i automatycznie korzystał z oparcia, jakie oferował Icarus. A potem jeszcze chętniej opadł na siedzenie w gabinecie. Ten lot, ta droga, nawet jego własne słowa wydawały mu się płynnie, rozmiękłe, zlane w jedno. Zwątpił nawet, czy mówił wyraźnie i czy dobrze przekazuje słowem to, co miał w głowie. - To tylko dziwny statek, nic mi nie jest. - Powtarzał dalej jak mantrę, bo jeśli przestałby o tym mówić, jeśli myślałby o tym inaczej, czy zrobiłoby mu się lepiej? Chyba osobom tu byłoby lepiej, ale jakoś mówienie "wszystko w porządku" wydawało mu się teraz złotym lekiem na wszystko. W tym na to, żeby ani Icarus, ani Basilius się nie martwili. - Dla jego spokoju? - Spojrzał zmęczonymi oczami na Icarusa i pokiwał głową, jakby właśnie przedstawiono mu prawdę objawioną. Złotą myśl, która mogłaby zmienić wszystko. - To trochę odpocznę. - Mógłby się już położyć i spać, ale coś mu podpowiadało, że mężczyźni nie byliby tym zachwyceni. - Zew. - Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. - Morze śpiewało o tym przekleństwie. I one. - Wyciągnął z kieszeni białą, dużą perłę i wyciągnął ją w kierunku swojego kuzyna. - Naszyjnik z pereł. Były uwięzione i nie chciały być więzione. Musiałem zwrócić je morzu.

Prawdopodobnie nikt inny poza tą dwójką by mu nie uwierzył, że nie bierze ciężkich narkotyków.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1535), Icarus Prewett (857), Laurent Prewett (2847)




Wiadomości w tym wątku
[21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 01:16
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 31.03.2024, 18:38
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 07.04.2024, 21:05
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 23:48
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 16.04.2024, 15:33
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 05.05.2024, 17:54
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 07.05.2024, 14:37
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 12.05.2024, 01:28
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 27.06.2024, 18:12
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 09.07.2024, 14:35
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 14.07.2024, 00:24
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 27.08.2024, 23:05
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 31.08.2024, 17:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa