Nora miała swoje plany, które zamierzała zrealizować po tym, jak skończy naukę w Hogwarcie. Była pewna tego, co chciała robić w swoim życiu, rodzice obiecali jej, że wesprą ją finansowo, żeby mogła uczyć się od najbardziej znanych, francuskich cukierników. Wszystko zapowiadało się naprawdę wspaniale. Na pewno będzie tęsknić za przyjaciółmi, w końcu z Fergusem spędzała wiele czasu każdego dnia, jednak trochę też nie mogła się doczekać, aż rozpocznie swoją przygodę we Francji. Będzie musiała pisać listy, codziennie. Taki miała plan, w końcu nie chciała stracić takiego dobrego przyjaciela.
Przewróciła oczami z dezaprobatą. - Nie powinnam Ci aż tak ufać mój drogi, następnym razem będę czujniejsza.- Uważała, że trochę było w tym wszystkim i jej winy, w końcu też miała oczy, szła za Ollivanderem zupełnie ignorując to, co ich otaczało. Nie powinno tak być, no ale sobie to zapamięta na przyszłość, żeby nie powtórzyć tego błędu.
Miała wrażenie, że jej towarzysz jest zadowolony z siebie. Cóż, udało mu się ich zgubić, nie trafili na eliksiry, czyli wszystko poszło po jego myśli, nie ma się więc co dziwić, że humor zaczął mu dopisywać. Nie zamierzała tego komentować, nie chciała wyjść na zrzędzącą. Czuła trochę rozczarowania, wszak należała do tych pilnych uczennic, szczególnie, gdy chodziło o eliksiry, ale nic się przecież nie powinno stać, jeśli raz się nie pojawi na zajęciach. Slughorn powinien jej to wybaczyć, szczególnie, że miała świadomość, iż była jedną z jego ulubienic. Może więc nie poniesie żadnych konsekwencji?
- Dumbeldore, na drutach? Co Ty, on wygląda, jakby miał wiele ciekawszych rzeczy do zrobienia...- Przynajmniej tak się Norce wydawało. Był ciągle zabiegany, na pewno zajmował się wieloma rzeczami poza szkołą, był w końcu jednym z najwspanialszych czarodziejów!
- Dobra, wygrałeś, Twoja wina, jakby ktoś pytał.- Postanowiła się pogodzić z tym, że Fergus chce wziąć to na siebie, wystarczająco długo oponowała, teraz to ją namówił. - Nie chciałabym być pierwsza, przecież to taki wstyd!- Naprawdę byłaby załamana, gdyby coś takiego się wydarzyło, czuła, że mogłoby się to za nią ciągnąć przez całe życie, a zdecydowanie tego nie chciała.
- Oj Fergus, Ty i te Twoje wizje, zdecydowanie nie tak to działa, będę musiała zapytać kogoś, kto zna się na rzeczy, bo to, co Ty opowiadasz... Nie wiem, jakim cudem jeszcze nie wyrzucili Cię z tych lekcji.- Zapewne dzięki niej, ale tego już nie dodawała. Była zadowolona, że mimo swojego podejścia postanowił jej towarzyszyć w tych lekcjach.
- Mogłeś chociaż udać, że jest inaczej. Teraz będę bardziej uważna, jeśli będziesz chciał to powtórzyć będziesz musiał się postarać.- Nie zamierzała dać się po raz kolejny wyprowadzić maliny, szczególnie, że był przed nimi jeszcze cały jeden rok nauki w Hogwarcie, więc Ollivander będzie miał sporo okazji, aby ponownie to zrobić.
- Ciekawe, jak chcesz je uruchomić, wydaje mi się, że ja nie mam tego wewnętrznego oka...- Szkoda, bo może mogłaby nim zobaczyć jak będzie wyglądało jej życie w przyszłości, czasem naprawdę była tego ciekawa, pozostawało jej jedynie dowiadywać się wszystkiego na bieżąco. Mogłaby się przygotować na to rozczarowanie, które mało ją spotkać tuż po nauce w Hogwarcie. Tak to będzie musiała wziąć wszystko na klatę. - Dwa palce!- Rzuciła bez zastanowienia. - Nie denerwuj mnie Fergus, bo naprawdę jestem bliska wybuchnięcia.- Wolała go ostrzec, żeby wiedział, czego się może spodziewać.