07.05.2024, 19:14 ✶
Ułożenie gwiazd nad sceną, w której przychodziłeś na świat, obdarzyło cię rzadko spotykaną umiejętnością. Byłeś Widzącym - jednym z tych, którzy mimowolnie dostrzegali więcej, nigdy jednak nawet mimo ewentualnych prób, nie udało ci się wykorzystać tego do stania się kimś więcej niż Jasnowidzem. Spoglądanie na świat nawet twoimi oczyma miało swoje limity, a ty byłeś ich całkowicie świadomy - żyłeś z nimi nie od wczoraj - dlaczego więc kiedy ten konkretnie mężczyzna przekroczył próg Praw Czasu, przez moment byłeś całkowicie pewien, że widziałeś jego aurę? Czarna smuga unosząca się nad jego głową, niczym mgła wisząca nad szczytami gór - przez moment tak wyraźna, ale wystarczyła sekunda, jedno mrugnięcie i wszystko prysło - widziałeś tylko postać, którą skojarzyłeś z pierwszym wpisem na dzisiejszy dzień, jaki znajdował się w opasłym terminarzu organizującym czas twojego Mistrza. Thoran Yaxley. Płatność z góry. Z jakiegoś powodu długo przed czasem, co już samo w sobie wybijało z rytmu, ale kiedy człowiek jest na tyle uważny co ty, dosyć szybko zauważa inne, pozornie nieistotne detale. Coś było z jego oczyma, powieka mu drgała. Usta miał tak spierzchnięte, że każdy wolałby zobaczyć, że je co jakiś czas w komiczny sposób oblizuje, niżeli wyobrażać sobie, z jakim uczuciem musi się wiązać ich aktualny stan. Zażył zapewne jakieś trucizny odurzające, nie czułeś od niego bowiem alkoholu, ale tak czy siak - to nie był człowiek, którego można było wpuścić do gabinetu Dolohova, nawet gdyby odczekał swoje na kanapie w poczekalni.
Yaxley pokręcił głową, chociaż w istocie - tak, był umówiony. To nie ulegało twojej wątpliwości, bo z jakiegoś powodu roztrzepana czupryna łowcy utkwiła w twojej pamięci tak wyraźnie, jakby ktoś dopiero co wyrysował to wspomnienie i cię nim nakarmił. Wypadało go stąd wyprosić - on jednak mimo dotychczasowej ciszy, odezwał się nagle, przerywając ci cokolwiek chciałeś powiedzieć.
- Taaak, z twoją pokurwiałą matką, HA - powiedział dziko, wyciągając z kieszeni płaszcza swoją różdżkę. - IMMOBILUS! - Krzyknął, celując prosto w twoje nogi.
Yaxley pokręcił głową, chociaż w istocie - tak, był umówiony. To nie ulegało twojej wątpliwości, bo z jakiegoś powodu roztrzepana czupryna łowcy utkwiła w twojej pamięci tak wyraźnie, jakby ktoś dopiero co wyrysował to wspomnienie i cię nim nakarmił. Wypadało go stąd wyprosić - on jednak mimo dotychczasowej ciszy, odezwał się nagle, przerywając ci cokolwiek chciałeś powiedzieć.
- Taaak, z twoją pokurwiałą matką, HA - powiedział dziko, wyciągając z kieszeni płaszcza swoją różdżkę. - IMMOBILUS! - Krzyknął, celując prosto w twoje nogi.
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Interwencja Mistrza Gry w związku z wydarzeniem Doppelganger.