07.05.2024, 23:54 ✶
-Nadal nie mogę uwierzyć, że tak nie było - powiedział podążając za Brenną. Stan tego domu pozostawiał wiele do życzenia, zapewne nawet bezdomny wilkołak wolałby grzać futro pod mostem niźli pomieszkiwać w takiej ruderze. To ile mieli do zrobienia, aby to miejsce nadawało się do pomieszkiwania i użytku większego niż schronienie przed śnieżycą czy deszczem wręcz go przerażała - mógł jednak trochę bardziej przykładać się do tych wszystkich zaklęć sprzątających.
- Może po prostu jeszcze nie widzieliśmy wszystkich skaz tego domu, o których sprzedawca wiedział? - zapytał bardziej w eter, bo wolałby, żeby to były tylko takie jego domysły, a nie faktyczny stan, że zaraz natrafią na wampira w szafie czy siedlisko akromantul pod podłogą.
Przyjrzał się wystrojowi gabinetu, zgromadzonym w niech księgach i pokiwał głową.
- Jeszcze zaraz natrafimy na gobelin, który wywodzi poprzednich właścicieli od samego Juliusza Cezara, a oni planowali odbudować Imperium Rzymskie - rzucił nieco rozbawiony tym jak wiele rzeczy tutaj po prostu nawiązywało do starożytnego Rzymu. Odwrócił się w stronę kobiety, gdy wspomniała o planecie.
- Tak to on... Nic dziwnego, noc służy od spania, a nie zmuszania dzieciaków do patrzenia w gwiazdy - sam nie przepadał za lekcjami astronomii, ale jego umysł był jak śmietnik i bardzo często zupełnie nieistotne i nikomu niepotrzebne informację gnieździły się tam bardzo długo.
- Rzućmy na to wszystko nieco światła - dodał kontynuując drogę do okna i rozchylając na boki zasłony, wolał mieć jak najlepszą widoczność, żeby czasem przypadkiem nie przeoczyć jakiejś niemiłej niespodzianki zostawionej przez Juliusów.
- Może po prostu jeszcze nie widzieliśmy wszystkich skaz tego domu, o których sprzedawca wiedział? - zapytał bardziej w eter, bo wolałby, żeby to były tylko takie jego domysły, a nie faktyczny stan, że zaraz natrafią na wampira w szafie czy siedlisko akromantul pod podłogą.
Przyjrzał się wystrojowi gabinetu, zgromadzonym w niech księgach i pokiwał głową.
- Jeszcze zaraz natrafimy na gobelin, który wywodzi poprzednich właścicieli od samego Juliusza Cezara, a oni planowali odbudować Imperium Rzymskie - rzucił nieco rozbawiony tym jak wiele rzeczy tutaj po prostu nawiązywało do starożytnego Rzymu. Odwrócił się w stronę kobiety, gdy wspomniała o planecie.
- Tak to on... Nic dziwnego, noc służy od spania, a nie zmuszania dzieciaków do patrzenia w gwiazdy - sam nie przepadał za lekcjami astronomii, ale jego umysł był jak śmietnik i bardzo często zupełnie nieistotne i nikomu niepotrzebne informację gnieździły się tam bardzo długo.
- Rzućmy na to wszystko nieco światła - dodał kontynuując drogę do okna i rozchylając na boki zasłony, wolał mieć jak najlepszą widoczność, żeby czasem przypadkiem nie przeoczyć jakiejś niemiłej niespodzianki zostawionej przez Juliusów.