08.05.2024, 08:53 ✶
– Należy się mu, bo jest skurwielem – sprostowała Brenna, i przez ułamek sekundy wyraz twarzy miała zacięty, ale zaraz znów jej mina stała się po prostu taka jak zwykle. Podsunęła bratu herbatę, doprawioną miodem i zerknęła uważnie na jego twarz. Był z Samem na rybach? Właściwie to McGonagall potrzebował… kontaktów poza dziczą, a Erikowi przydała się pewnie chwila odpoczynku, ale wyglądał na naprawdę wykończonego tym całym „odpoczynkiem”. Nocna napaść na Norę pewnie jednak dołożyła parę groszy.
– Biuro Brygady dostało anonimowo zdjęcia, które zrobił swojej ofierze. Idiota – powiedziała, bez specjalnego zdziwienia, bo przestępcy bardzo często gromadzili takie pamiątki. A potem opadła na miejsce. Nie sięgnęła po pączka, nietypowo dla siebie, zamiast tego ujęła w dłonie kubek, pełen ciemnej, gorzkiej kawy. Brenna bardzo lubiła herbatę, ale kawa w ostatnich miesiącach stała się jej ulubioną przyjaciółką. – Heath, słyszałaś o tym, że szukają jednego Brygadzisty? Jest podejrzany o zabicie Greybacka. Informatora Zakonu[/b] – mruknęła. – I moim zdaniem to zrobił. Co gorsza jego głowę podrzucono Harper, a to oznacza… że śmierciożercy wiedzą o ich powiązaniach. Cholera wie, co powiedział przed śmiercią. Zdaniem Dumbledore’a nas nie wydał, ale nie jestem pewna, czy powinniśmy zakładać, że jesteśmy bezpieczni.
Prawdopodobnie gdyby dowiedzieli się o Zakonie, już by na nich polowano. Prawdopodobnie. I prawdopodobnie śmierciożercy zakładali, że Greyback szpiegował na rzecz Biura Aurorów. Ale tak naprawdę… nie mogli być niczego pewni.
– Skoro on jest śmierciożercą, to praktycznie na pewno są nimi i jego kuzyni – uzupełniła. Bardzo sucho. Lubiła Anthony’ego Borgina w szkole, lubiła go i po Hogwarcie, i długo nie chciała wierzyć w to, że ten nosi mroczny znak, ale… wiedzieli przecież, że Borginowie polowali na Crawleyów, oczywistym było więc pewne poparcie dla Voldemorta. Ot nie było dotąd jasne, jak daleko to sięgało. A jeżeli Voldemort podrzucał czułe prezenty od niego za pośrednictwem Stanleya, to mało prawdopodobne, by Tony nie stał po stronie kuzyna. – Pytanie, jak do cholery, udało się im dowiedzieć, że Greyback dla niej pracował, i w jaki sposób go dopadli. I trzeba uważać na jego kumpli w ministerstwie. Aidan był jego partnerem, nowy, Hades, to jakiś jego powinowaty, nie wspominając o jego przyjaciołach poza Brygadą. Mogą próbować mataczyć w poszukiwaniach i mylić tropy.
A być może któryś z nich też jest śmierciożercą. Brenna lubiła też Parkinsona i nie wydawał się kimś, kto chętnie padnie na kolana przed Voldemortem, ale czy mogła całkowicie wykluczyć, że ten nosi śmierciożerce szaty za namową kolegi? Nie. A McKinnon znikł na całe lata i cholera wiedziała, co robił podczas tej nieobecności: może wykonywał jakieś misje na polecenie swojego złowieszczego szefa?
– Biuro Brygady dostało anonimowo zdjęcia, które zrobił swojej ofierze. Idiota – powiedziała, bez specjalnego zdziwienia, bo przestępcy bardzo często gromadzili takie pamiątki. A potem opadła na miejsce. Nie sięgnęła po pączka, nietypowo dla siebie, zamiast tego ujęła w dłonie kubek, pełen ciemnej, gorzkiej kawy. Brenna bardzo lubiła herbatę, ale kawa w ostatnich miesiącach stała się jej ulubioną przyjaciółką. – Heath, słyszałaś o tym, że szukają jednego Brygadzisty? Jest podejrzany o zabicie Greybacka. Informatora Zakonu[/b] – mruknęła. – I moim zdaniem to zrobił. Co gorsza jego głowę podrzucono Harper, a to oznacza… że śmierciożercy wiedzą o ich powiązaniach. Cholera wie, co powiedział przed śmiercią. Zdaniem Dumbledore’a nas nie wydał, ale nie jestem pewna, czy powinniśmy zakładać, że jesteśmy bezpieczni.
Prawdopodobnie gdyby dowiedzieli się o Zakonie, już by na nich polowano. Prawdopodobnie. I prawdopodobnie śmierciożercy zakładali, że Greyback szpiegował na rzecz Biura Aurorów. Ale tak naprawdę… nie mogli być niczego pewni.
– Skoro on jest śmierciożercą, to praktycznie na pewno są nimi i jego kuzyni – uzupełniła. Bardzo sucho. Lubiła Anthony’ego Borgina w szkole, lubiła go i po Hogwarcie, i długo nie chciała wierzyć w to, że ten nosi mroczny znak, ale… wiedzieli przecież, że Borginowie polowali na Crawleyów, oczywistym było więc pewne poparcie dla Voldemorta. Ot nie było dotąd jasne, jak daleko to sięgało. A jeżeli Voldemort podrzucał czułe prezenty od niego za pośrednictwem Stanleya, to mało prawdopodobne, by Tony nie stał po stronie kuzyna. – Pytanie, jak do cholery, udało się im dowiedzieć, że Greyback dla niej pracował, i w jaki sposób go dopadli. I trzeba uważać na jego kumpli w ministerstwie. Aidan był jego partnerem, nowy, Hades, to jakiś jego powinowaty, nie wspominając o jego przyjaciołach poza Brygadą. Mogą próbować mataczyć w poszukiwaniach i mylić tropy.
A być może któryś z nich też jest śmierciożercą. Brenna lubiła też Parkinsona i nie wydawał się kimś, kto chętnie padnie na kolana przed Voldemortem, ale czy mogła całkowicie wykluczyć, że ten nosi śmierciożerce szaty za namową kolegi? Nie. A McKinnon znikł na całe lata i cholera wiedziała, co robił podczas tej nieobecności: może wykonywał jakieś misje na polecenie swojego złowieszczego szefa?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.