08.05.2024, 09:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.05.2024, 09:39 przez Bard Beedle.)
Kobieta, puszczona przez Millie, odczołgała się rakiem, a potem podniosła się, z pewnym trudem, zgarniając poły sukni. Przypatrywała się im, a na jej twarzy mieszały się zaskoczenie, przestrach i chyba odrobina gniewu tym, jak ją potraktowano. Thomas nie wypatrzył w wyglądzie nieznajomej niczego szczególnie podejrzanego, ale… gdy przyjrzał się jej uważnie, na głębokiej kieszeni, niezbyt pasującej do kroju sukni, dostrzegł charakterystyczne wybrzuszenie.
Bardzo prawdopodobne, że kobieta miała przy sobie różdżkę, była więc czarodziejką. Jej strój od biedy mógł uchodzić wprawdzie za mugolski – ale nic dziwnego, w okolicach w końcu było parę mugolskich domów, chociaż w oddaleniu od Księżycowego Stawu – kieszeń jednak pewnie doszyto, aby mogła bezpiecznie nosić ukrytą różdżkę. I chociaż wyraźnie nie spodziewała się, że ktoś rzuci się jej nagle na głowę, to nie wydawała się zszokowana tym, że ktoś pojawił się za jej plecami znikąd.
– Spacerowałam w okolicach stawu, mieszkam w pobliżu i lubię wyprawiać się nad wodę – powiedziała, obserwując ich czujnie, a dłoń układając w pobliżu kieszeni. – Nie miałam pojęcia, że ktoś znowu sprowadził się do posiadłości. Wy… kupiliście Księżycowy Staw? – zapytała, a głos zadrżał jej lekko, kiedy wypowiadała tę nazwę. – Jeśli możecie jeszcze odstąpić od umowy, to powinniście to przemyśleć. To miejsce jest przeklęte. Właściciele tego domu nie byli miłymi ludźmi – oświadczyła, po czym dochodząc do wniosku, że para chyba jednak jej nie zaatakuje, zabrała się do otrzepywania spódnicy.
Odpisy do 11.05
Bardzo prawdopodobne, że kobieta miała przy sobie różdżkę, była więc czarodziejką. Jej strój od biedy mógł uchodzić wprawdzie za mugolski – ale nic dziwnego, w okolicach w końcu było parę mugolskich domów, chociaż w oddaleniu od Księżycowego Stawu – kieszeń jednak pewnie doszyto, aby mogła bezpiecznie nosić ukrytą różdżkę. I chociaż wyraźnie nie spodziewała się, że ktoś rzuci się jej nagle na głowę, to nie wydawała się zszokowana tym, że ktoś pojawił się za jej plecami znikąd.
– Spacerowałam w okolicach stawu, mieszkam w pobliżu i lubię wyprawiać się nad wodę – powiedziała, obserwując ich czujnie, a dłoń układając w pobliżu kieszeni. – Nie miałam pojęcia, że ktoś znowu sprowadził się do posiadłości. Wy… kupiliście Księżycowy Staw? – zapytała, a głos zadrżał jej lekko, kiedy wypowiadała tę nazwę. – Jeśli możecie jeszcze odstąpić od umowy, to powinniście to przemyśleć. To miejsce jest przeklęte. Właściciele tego domu nie byli miłymi ludźmi – oświadczyła, po czym dochodząc do wniosku, że para chyba jednak jej nie zaatakuje, zabrała się do otrzepywania spódnicy.
Odpisy do 11.05