Książka, była położona, nie rzucona. I choć nie pasowało do całości otoczenia, w danym miejscu, to jednak była położona z szacunkiem, równo. Nie wystając za kant mebla. Przez wieloletnią współpracę z Mulciberem, też wyrobił sobie jakiś nawyk porządkowania rzeczy i dokumentacji. Nie do przesady, ale zasiało w nim to jakieś ziarno, odruch.
W przypadku posiłku, można było odnieść wrażenie, jakby Rodolphus chciał nieco przypilnować Nicholsa, że jeżeli teraz nie zje wszystkiego, dokończy i tak na kolacji. Co prawda, posiłek jest ważny w funkcjonowaniu organizmu. Inaczej to się miało w przypadku osoby zmagającej się z chorobą.
Nic nie odpowiedział na jego słowa. Kiedy kolega przygotował im zastawę i nałożyli potrawy na talerze, Nicholas nie kręcił nosem. Smakowało mu. Ale ze względu na dzisiejszy atak choroby, jadł powoli. Delektował się, przełykał. Zostawił znacznie więcej od Lestrange’a, ale jak było powiedziane, dokończy na późniejszej kolacji.
Cały posiłek, przesiedzieli w milczeniu. Nawet Nicholas nie poruszał żadnego tematu. Kierując się zasadą, że podobno przy stole nie powinno się rozmawiać? Co innego, jeżeli miało się coś ważnego i pilnego na już do omówienia. Bądź, przebywało się w restauracjach. Pomijając narzucony zakaz podejmowania tematów, jakie łączyły Roberta z Rodolphusem. Tego trzymał się ściśle.
Podczas posiłku, w pewnym momencie Nicholas dostrzegł, że Rodolphus nieco zastygł, zamyślił się, nad swoim talerzem. Czy z nim było wszystko w porządku? Mężczyzna wstał, odstawił niedokończony posiłek do lodówki i zaraz zatrzymał się przy zlewie. Nicholas uczynił to samo, kiedy zarejestrował że woda z kranu leciała odrobinę za długo. Swój talerz położył na blacie kuchennym, szafkę dalej od zlewu, przy którym stał Rodolphus. Przyglądał mu się w milczeniu, widząc przez moment, jak ten naciska nasadę nosową. Zaraz jednak przestał. Travers zajął się sobą i schował talerz do lodówki. Wstępnie udając, że nic nie widział?
- Tak. Co zrobisz, wypiję.Zgodził się, aby współlokator coś ciepłego przygotował. Przy czym Nicholas skrzyżował ręce na klatce piersiowej i oparł się tyłkiem o blat kuchennej szafki.
- Też zmagasz się z jakimiś problemami zdrowotnymi?
Zapytał. Skoro już tak nieplanowanie wyszło na jaw, że choroba Nicholasa uaktywniła się w obecności Rodolphusa, to jak było z nim samym?