08.05.2024, 20:38 ✶
Znalezienie własnego miejsca w życiu nie było łatwe. Charles próbował zostać aurorem, ale rozczarował się brakiem postępu swojej tężyzny fizycznej i wkrótce był najsłabszy na roku. Nie zamierzał winić swojej chorowitej matki o przekazanie mu takich skłonności, ale raczej siebie i własną nieudolność, choć nie było przesłanek, by ją podkreślać. Chcąc udowodnić sobie, ojcu i rodzeństwu, że jest zdolny do przynajmniej dorównania im, wybrał rodzinny biznes. Tylko tak będzie mógł porównać swoje sukcesy z tym, co osiągnęli krewni. Zielarstwo i pozostałe zainteresowania były tylko dodatkiem.
Charlie uniósł brwi, gdy ojciec przekazał swoje argumenty. Pochylił się nieco w kierunku mężczyzny.
- Bezpieczeństwa? Tato, to tylko rośliny. - Zauważył, nieświadomie zwracając się do ojca formą, którą dawno już porzucił ze względu na swój wiek. Czasem wciąż się zapominał. - Nie będę tu sadził mandragor ani tentakul! Tylko te... niegroźne. - Obiecał. Musiał pamiętać, że w domu nie są tylko oni, ale też reszta rodziny, wliczając w to już-nie-tak-mała kuzynkę! - Przemyślisz to, tato? Proszę...
Westchnął ciężko, rozeźlony odmową. Parę doniczek nie będzie nikomu przeszkadzało! Ale jeśli ostatecznym słowem ojca będzie "nie", to Charles nie zamierzał się sprzeciwiać.
- Wyrazisz zgodę, jeśli przekonam wuja? - Podpytał jeszcze. - Nie wiem, kiedy będę z nim rozmawiał, a-ale będę uważał na słowa. Obiecuję, że nie będziesz się za mnie wstydzić, ojcze. - Pionowa zmarszczka między brwiami Charlesa zdradzała, że obawia się rozmowy z wujem. - Oraz, hm... zapytam go o to, jeśli w ogóle pozwoli mi zostać, rzecz jasna.
Charlie uniósł brwi, gdy ojciec przekazał swoje argumenty. Pochylił się nieco w kierunku mężczyzny.
- Bezpieczeństwa? Tato, to tylko rośliny. - Zauważył, nieświadomie zwracając się do ojca formą, którą dawno już porzucił ze względu na swój wiek. Czasem wciąż się zapominał. - Nie będę tu sadził mandragor ani tentakul! Tylko te... niegroźne. - Obiecał. Musiał pamiętać, że w domu nie są tylko oni, ale też reszta rodziny, wliczając w to już-nie-tak-mała kuzynkę! - Przemyślisz to, tato? Proszę...
Westchnął ciężko, rozeźlony odmową. Parę doniczek nie będzie nikomu przeszkadzało! Ale jeśli ostatecznym słowem ojca będzie "nie", to Charles nie zamierzał się sprzeciwiać.
- Wyrazisz zgodę, jeśli przekonam wuja? - Podpytał jeszcze. - Nie wiem, kiedy będę z nim rozmawiał, a-ale będę uważał na słowa. Obiecuję, że nie będziesz się za mnie wstydzić, ojcze. - Pionowa zmarszczka między brwiami Charlesa zdradzała, że obawia się rozmowy z wujem. - Oraz, hm... zapytam go o to, jeśli w ogóle pozwoli mi zostać, rzecz jasna.