09.05.2024, 01:37 ✶
Selkie pokręcił głową. Na bladej, jasnej twarzy pojawiło się jakieś zacięcie.
- Nie mogę wrócić do swojej ludzkiej postaci – odpowiedział cicho, ciągle przypatrując się Laurentowi. W ciemnozielonych oczach rozbłysnął upór. – Jeśli mi nie pomożesz, sam wrócę do jeziora Może jeszcze uda mi się powstrzymać Adrię.
Odwrócił głowę w stronę Perseusa. Przyglądał mu się nieufnie. Tak samo jak nieufnie przypatrywał się fruwającym bandażom a także Victorii, Geraldine i Esme. Tolerował ich, bo zmusiły go do tego okoliczności, ale ślady zaufania okazywał jedynie Prewettowi. Być może nie zachowywałby się w ten sposób, gdyby był w pełni sił i w ludzkiej formie.
- Ciril – przedstawił się, znowu kierując uwagę na Laurenta. – Trytony nie muszą wychodzić na powierzchnię, żeby zaatakować ludzi. To Windermere. Największe jezioro w Wielkiej Brytanii. Wystarczy, że zaczną śpiewać. Tych których pieśń Adrii nie przekona do utopienia się w wodzie, pośle do okolicznych miasteczek by siali zniszczenie.
Selkie wyraźnie drgnął, gdy Perseus zbliżył się do niego, by podać mu eliksir wiggenowy. Niby wypił, ale zrobił to niechętne, patrząc na Prewetta tak, jakby ten w jakiś sposób go nie ochronił.
- Czerń? – zapytał cicho. – Nie widziałem żadnej czerni. Ale na dnie trwają przygotowania do wojny. Trytony walczą między sobą.
Na wzmiankę o Św. Mungo i powrocie, poruszył się niespokojnie.
- Nie wrócę z wami – powtórzył z uporem. – Muszę wrócić do wody.
Gdyby przyszło im na siłę ciągnąć go do łodzi, z pewnością starałby się opierać a może i zdecydowałby się na atak.
- Nie mogę wrócić do swojej ludzkiej postaci – odpowiedział cicho, ciągle przypatrując się Laurentowi. W ciemnozielonych oczach rozbłysnął upór. – Jeśli mi nie pomożesz, sam wrócę do jeziora Może jeszcze uda mi się powstrzymać Adrię.
Odwrócił głowę w stronę Perseusa. Przyglądał mu się nieufnie. Tak samo jak nieufnie przypatrywał się fruwającym bandażom a także Victorii, Geraldine i Esme. Tolerował ich, bo zmusiły go do tego okoliczności, ale ślady zaufania okazywał jedynie Prewettowi. Być może nie zachowywałby się w ten sposób, gdyby był w pełni sił i w ludzkiej formie.
- Ciril – przedstawił się, znowu kierując uwagę na Laurenta. – Trytony nie muszą wychodzić na powierzchnię, żeby zaatakować ludzi. To Windermere. Największe jezioro w Wielkiej Brytanii. Wystarczy, że zaczną śpiewać. Tych których pieśń Adrii nie przekona do utopienia się w wodzie, pośle do okolicznych miasteczek by siali zniszczenie.
Selkie wyraźnie drgnął, gdy Perseus zbliżył się do niego, by podać mu eliksir wiggenowy. Niby wypił, ale zrobił to niechętne, patrząc na Prewetta tak, jakby ten w jakiś sposób go nie ochronił.
- Czerń? – zapytał cicho. – Nie widziałem żadnej czerni. Ale na dnie trwają przygotowania do wojny. Trytony walczą między sobą.
Na wzmiankę o Św. Mungo i powrocie, poruszył się niespokojnie.
- Nie wrócę z wami – powtórzył z uporem. – Muszę wrócić do wody.
Gdyby przyszło im na siłę ciągnąć go do łodzi, z pewnością starałby się opierać a może i zdecydowałby się na atak.