09.05.2024, 02:46 ✶
W Astarotha uderzył przyjemny, nocny chłód, gdy wyszedł z domku letniskowego. Mimo wszystkiego, co podobno rozegrało się tu przed kilkoma godzinami, noc była dziwnie spokojna i rześka. Przemykając w stronę molo, wampir nie natknął się na pracowników Ministerstwa Magii (chociaż w ciemnościach dostrzegał, że kilkoro z nich krążyło wokół wejścia do lasu). Możliwe jednak, że po nieudanych poszukiwaniach Bagshota i ścigających go nieumarłych (gdyby były udane, z pewnością informacje o tym obiłyby się im o uszy), postanowiono przełożyć poszukiwania na dzień.
I właśnie z tej chwilowej nieuwagi próbował skorzystać mężczyzna, który kierował się w stronę molo. Drgnął, gdy Astaroth bezszelestnie zakradł się do niego. Momentalnie odwrócił się, gdy usłyszał głos Yaxleya, a jego ręka, powędrowała w stronę ukrytej przy pasku spodni kabury. Nie sięgnął po broń, tylko zmrużył oczy, żeby lepiej widzieć sylwetkę człowieka, który nagle pojawił się obok niego.
- Masz refleks – zauważył cicho. Głos miał raczej miękki, niby przyjazny, ale jednocześnie dość spokojny i ugrzeczniony. – Zdaje się, że tej nocy niewielu chce się spać – rzucił, trochę w ten sposób nawiązując do szwendających się po okolicy pracowników Ministerstwa Magii. – Mam na imię Fox. Wynajmuję jeden z domków letniskowych. Nie wiedziałem, że po zmroku nie można zbliżać się do molo.
Mężczyzna ubrany był w mugolskie ciuchy (ciemne jeansy, biała koszulka i niebieska koszula dżinsowa) a fakt, że miał przy sobie broń wskazywał na to, że najpewniej nie dobrze zakamuflowanym w świecie mugoli czarodziei, ale sam był mugolem. Przeniósł spojrzenie z Astarotha na molo i przymocowane do niego łódki.
Noc była prawie bezwietrzna, ale do wyspy nie było aż tak daleko, by brak wiatru mógł przeszkadzać w wiosłowaniu. Yaxleyowi wydawało się, że znowu dostrzegł tam płomienie, a gdyby pociągnął nosem, mógłby nawet poczuć delikatny, unoszący się w powietrzu zapach dymu.
Fox poruszył się niespokojnie.
- Zdawało mi się, że widziałem ogień na wyspie. Myślałem o tym, żeby się tam przepłynąć po nocy – wyjaśnił powoli. – To niedaleko a ja całkiem nieźle wiosłuję – opisał. – No i… być może tam ktoś, po prostu utknął. Warto by chyba było sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje ratunku – zasugerował.
O ile Astaroth nie zrobił czegoś, co powstrzymałoby Muldera przed wykonaniem kolejnych ruchów, ten wszedł na pomost i zaczął odwiązywać linę jednej z przycumowanych tu łodzi.
- Jak się uwiniemy to właściciel nawet się nie dowie, że ktokolwiek korzystał z jego łódki – zasugerował Fox.
I właśnie z tej chwilowej nieuwagi próbował skorzystać mężczyzna, który kierował się w stronę molo. Drgnął, gdy Astaroth bezszelestnie zakradł się do niego. Momentalnie odwrócił się, gdy usłyszał głos Yaxleya, a jego ręka, powędrowała w stronę ukrytej przy pasku spodni kabury. Nie sięgnął po broń, tylko zmrużył oczy, żeby lepiej widzieć sylwetkę człowieka, który nagle pojawił się obok niego.
- Masz refleks – zauważył cicho. Głos miał raczej miękki, niby przyjazny, ale jednocześnie dość spokojny i ugrzeczniony. – Zdaje się, że tej nocy niewielu chce się spać – rzucił, trochę w ten sposób nawiązując do szwendających się po okolicy pracowników Ministerstwa Magii. – Mam na imię Fox. Wynajmuję jeden z domków letniskowych. Nie wiedziałem, że po zmroku nie można zbliżać się do molo.
Mężczyzna ubrany był w mugolskie ciuchy (ciemne jeansy, biała koszulka i niebieska koszula dżinsowa) a fakt, że miał przy sobie broń wskazywał na to, że najpewniej nie dobrze zakamuflowanym w świecie mugoli czarodziei, ale sam był mugolem. Przeniósł spojrzenie z Astarotha na molo i przymocowane do niego łódki.
Noc była prawie bezwietrzna, ale do wyspy nie było aż tak daleko, by brak wiatru mógł przeszkadzać w wiosłowaniu. Yaxleyowi wydawało się, że znowu dostrzegł tam płomienie, a gdyby pociągnął nosem, mógłby nawet poczuć delikatny, unoszący się w powietrzu zapach dymu.
Fox poruszył się niespokojnie.
- Zdawało mi się, że widziałem ogień na wyspie. Myślałem o tym, żeby się tam przepłynąć po nocy – wyjaśnił powoli. – To niedaleko a ja całkiem nieźle wiosłuję – opisał. – No i… być może tam ktoś, po prostu utknął. Warto by chyba było sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje ratunku – zasugerował.
O ile Astaroth nie zrobił czegoś, co powstrzymałoby Muldera przed wykonaniem kolejnych ruchów, ten wszedł na pomost i zaczął odwiązywać linę jednej z przycumowanych tu łodzi.
- Jak się uwiniemy to właściciel nawet się nie dowie, że ktokolwiek korzystał z jego łódki – zasugerował Fox.