09.05.2024, 17:56 ✶
Zwiewna, srebrzysta sylwetka Marty wiała zapowiedzią chłodu, który Isaac w nieprzyjemny sposób odczułby na swoim ciele, gdyby ta nie wyhamowała w porę, a zamiast tego postanowiła przez niego przelecieć. Z reguły zjawa rzeczywiście już nawet niespecjalnie zawracała mu głowę, choć wciąż lubiła głośno dramatyzować, jak toby nabawiła się przy nim astmy, gdyby tylko wciąż żyła. Teraz jednak rozjuszona zachowaniem oraz językiem używanym przez jego koleżankę, ani myślała się uspokajać. Tym bardziej, gdy przez jej klatkę piersiową chwilę później przeleciał ciśnięty w nią but! Powiedzieć, że zaszlochała na ten, jakże BRUTALNY atak, byłoby mocnym niedopowiedzeniem. Duch dziewczyny zawył bowiem, niczym ten raniony jeleń, a następnie wzleciał wysoko ponad posadzkę, w złości przeleciał nad jedną z umywalek, spowodował jej nienaturalne odgięcie i jednoczesne chluśnięcie wodą prosto na młodą Moody.
- Ordynarne! Ordynarne! Dość tego! Mam tego dość! Już nie wystarczy wszystkim, że nie żyję?! Będziecie teraz gnębić brzydką Martę, ciskać we nią przedmiotami i wyśpiewywać obelgi?! Wynocha! Wynocha stąd, albo zawołał nauczycieli i wszystko im powiem! Powiem wszystko, a już na pewno to, jak przychodzicie mnie tu męczyć po śmierci! - wykrzykiwała w złości, jednocześnie rzewnie szlochając Marta.
- Ordynarne! Ordynarne! Dość tego! Mam tego dość! Już nie wystarczy wszystkim, że nie żyję?! Będziecie teraz gnębić brzydką Martę, ciskać we nią przedmiotami i wyśpiewywać obelgi?! Wynocha! Wynocha stąd, albo zawołał nauczycieli i wszystko im powiem! Powiem wszystko, a już na pewno to, jak przychodzicie mnie tu męczyć po śmierci! - wykrzykiwała w złości, jednocześnie rzewnie szlochając Marta.