10.05.2024, 13:50 ✶
James nie był przyzwyczajony do spędzania dni samotnie. Żyjąc przez większą część roku w murach Hogwartu, gdzie zawsze towarzyszyli mu znajomi, przyzwyczaił się już do tego, że cały czas towarzyszył mu dźwięk czyjegoś głosu. Normalnie spędzałby teraz czas z Syriuszem, albo resztą chłopaków, ale uh... Syriusz miał teraz trochę problemów i w wakacje zdarzały się dni, kiedy nawet Potter nie opuszczał mieszkania na coś innego niż spacer po okolicy i to tylko z tego prostego powodu, że nie lubił gnić w domu, ale jeszcze nie mógł się nigdzie teleportować. Życie byłoby łatwiejsze, gdyby mógł czarować poza szkołą bez ryzyka zostania złapanym, czego niesamowicie zazdrościł teraz starszej siostrze, ochoczo rozpoczynającej dorosłe życie.
Godziny upłynęły mu na graniu na gitarze. Nie mógł doczekać się kolejnych spotkań z panienką Evans, podczas których przyjdzie mu zaszpanować nowo nabywaną umiejętnością. Laski leciały na muzyków, tak? On co prawda prędzej połamie sobie palce, niż wymyśli własną piosenkę, ale nauczenie się akordów nie było aż takie ciężkie, jak mogłoby się wydawać. Ostatecznie, nawet mimo młodzieńczego zauroczenia, kiedy tylko usłyszał dźwięk otwierających się drzwi, instrument poszedł w odstawkę.
- Peppsss? - Rzucił, idąc korytarzem, kiedy tylko zorientował się, że Penelopa go nie zauważyła. - Zrobić ci herbatę? - Zapytał wpierw, badając teren, bo wyczuł w niej jakiś taki... inny nastrój, niż do którego przywykł. Ostatecznie nie miał jednak wobec postępów w szukaniu przez siostrę pracy żadnych głębszych oczekiwań. Bardziej niż szybkim sukcesem, interesował się przygodami, jakie mogły czekać na nią tuż za rogiem. Pieniądze nigdy nie były przecież problemem. - To mi opowiesz, jak było?
Godziny upłynęły mu na graniu na gitarze. Nie mógł doczekać się kolejnych spotkań z panienką Evans, podczas których przyjdzie mu zaszpanować nowo nabywaną umiejętnością. Laski leciały na muzyków, tak? On co prawda prędzej połamie sobie palce, niż wymyśli własną piosenkę, ale nauczenie się akordów nie było aż takie ciężkie, jak mogłoby się wydawać. Ostatecznie, nawet mimo młodzieńczego zauroczenia, kiedy tylko usłyszał dźwięk otwierających się drzwi, instrument poszedł w odstawkę.
- Peppsss? - Rzucił, idąc korytarzem, kiedy tylko zorientował się, że Penelopa go nie zauważyła. - Zrobić ci herbatę? - Zapytał wpierw, badając teren, bo wyczuł w niej jakiś taki... inny nastrój, niż do którego przywykł. Ostatecznie nie miał jednak wobec postępów w szukaniu przez siostrę pracy żadnych głębszych oczekiwań. Bardziej niż szybkim sukcesem, interesował się przygodami, jakie mogły czekać na nią tuż za rogiem. Pieniądze nigdy nie były przecież problemem. - To mi opowiesz, jak było?