10.05.2024, 20:16 ✶
Ojca odnalazłaś tam, gdzie być może się tego spodziewałaś - w stajni, obok konia Thorana. Siedział przy jego boksie i wpatrywał się w niego z miną, która przypominała ci o jego pogłębiającym się szaleństwie. Gerard ewidentnie nie wiedział, jak reagować, co powinien czuć.
Stajenny wpatrywał się w ciebie przez chwilę, ale kiedy skinieniem głowy dałaś mu przyzwolenie na opuszczenie was, ukłonił ci się lekko i rzucił tylko jedno, krótkie, niemrawe spojrzenie w kierunku potencjalnego koniobójcy. Usłyszałaś trzaśnięcie drzwi, a twój ojciec westchnął. Uniósł w górę butelkę z wódką, której nie powinien już pić, bo przestawał kontaktować, ale o ot mu też chyba chodziło - chciał wypić tyle, żeby nie musieć myśleć już o niczym, tylko zasnąć.
- Geraldine...? - Stęknął, unosząc spojrzenie, ale nie widział cię w tej ciemności, bo utkwił je bardziej w ścianie obok ciebie niż w tobie... A może po prostu dwoiłaś mu się w oczach. - Geraldine... - Stwierdził mimo wszystko. Nie był zbyt rozmowny. Dał ci obok siebie usiąść, ale nie podjął żadnego tematu ani nie kontaktował, póki nie skończył mu się alkohol. - Kupiłem tego konia tobie. Bo chciałaś uczyć się jeździć. - Mówił tak niewyraźnie, żeś go ledwo zrozumiała. - T.O.B.I.E. A nie kurwaaa jemu. Pamiętam to kurwa jak nic innego na świecie, bo widzisz to jego durne umaszczenie? Wydawało mi się, że ci się spodoba. Nikt mi nie wierzy, ty też... - Nie patrzył na ciebie, tylko na zwierzę, którego chciał się pozbyć. - Wiem. - Najwyraźniej nie słyszał twojego krzyku. - Nie powinnaś szlajać się po nocy.
Wyjątkowo szybko zasnął, opierając głowę o siano.
Stajenny wpatrywał się w ciebie przez chwilę, ale kiedy skinieniem głowy dałaś mu przyzwolenie na opuszczenie was, ukłonił ci się lekko i rzucił tylko jedno, krótkie, niemrawe spojrzenie w kierunku potencjalnego koniobójcy. Usłyszałaś trzaśnięcie drzwi, a twój ojciec westchnął. Uniósł w górę butelkę z wódką, której nie powinien już pić, bo przestawał kontaktować, ale o ot mu też chyba chodziło - chciał wypić tyle, żeby nie musieć myśleć już o niczym, tylko zasnąć.
- Geraldine...? - Stęknął, unosząc spojrzenie, ale nie widział cię w tej ciemności, bo utkwił je bardziej w ścianie obok ciebie niż w tobie... A może po prostu dwoiłaś mu się w oczach. - Geraldine... - Stwierdził mimo wszystko. Nie był zbyt rozmowny. Dał ci obok siebie usiąść, ale nie podjął żadnego tematu ani nie kontaktował, póki nie skończył mu się alkohol. - Kupiłem tego konia tobie. Bo chciałaś uczyć się jeździć. - Mówił tak niewyraźnie, żeś go ledwo zrozumiała. - T.O.B.I.E. A nie kurwaaa jemu. Pamiętam to kurwa jak nic innego na świecie, bo widzisz to jego durne umaszczenie? Wydawało mi się, że ci się spodoba. Nikt mi nie wierzy, ty też... - Nie patrzył na ciebie, tylko na zwierzę, którego chciał się pozbyć. - Wiem. - Najwyraźniej nie słyszał twojego krzyku. - Nie powinnaś szlajać się po nocy.
Wyjątkowo szybko zasnął, opierając głowę o siano.