10.05.2024, 21:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.05.2024, 21:12 przez Patrick Steward.)
Siadam koło Basiliusa, zagaduje do niego i pożeram ciastko.
Patrick był prosty w obsłudze. Kazali się przebrać za postać z Alicji w Krainie Czarów, więc się przebrał za postać z Alicji w Krainie Czarów. Postarał się tylko, by jego przebranie nie przeszkadzało mu w poruszaniu się i nie wyglądało na wyjątkowo rzucające się w oczy, na tle innych przebrań (raz, że z natury wolał trzymać się w większej grupie a dwa, że to były jednak urodziny Millie, to ona powinna grać na nich pierwsze skrzypce).
Jeśli ktoś nie orientował się w fabule książki, mógł go spokojnie wziąć za rycerza – Steward miał na sobie czarny dublet spod którego wystawały mankiety białej, bufiastej koszuli. Samą koszulę zdobiły wyhaftowane na czerwono malutkie serca. Do pasa miał przyczepioną pochwę z krótkim mieczem. I gdyby do tej pory jego strój nie był dość oczywisty, tego dnia Patrick nosił też czerwoną opaskę w kształcie serca na jednym oku. Był Waletem Kier.
Przystanął przy podłużnym stole. Chwilę przypatrywał się upieczonym przez Norę muffinkom i dziwnym cukrowym grzybom. Z niezrozumiałych dla siebie przyczyn zaczął podejrzewać, że przy organizacji i tej imprezy brała udział Brenna Longbottom. Wszystko wydawało się dopracowane w najmniejszych szczegółach.
Podniósł ze stołu jedno z ciasteczek z napisem: „Eat me”. Obrócił je w ręku, zastanawiając się czy będzie bardzo żałował, jeśli rzeczywiście je zje. Biorąc pod uwagę, że ostatnim razem gdy wypił podejrzany kubek z herbatką oświadczył się Florence a po drinku niespodziance cofnął się mentalnie do przeszłości… Wzruszył beztrosko ramionami. Szkoda, że tym razem nie miał obok siebie Florence lub Sebastiana. Przy nich byłoby mu jakoś raźniej pozostawać nieodpowiedzialnym.
Przysiadł na kolorowej pufie obok Basiliusa. Zmarszczył brwi, spoglądając na jego koszulkę. Pokazał mu trzymane przez siebie ciastko w ręce i rzucił:
- Ciekawość zabiła kota – a potem wgryzł się w nie ze smakiem.
!eatme
Spróbowanie ciastka nie skończyło się tak dramatycznie, jak Patrick przypuszczał. Owszem, poczuł że się zmniejsza, że przyjemnie zapada się w pufę. Posłał Basiliusowi rozbawione spojrzenie i wzruszył beztrosko ramionami.
- Satysfakcja go wskrzesiła – dopowiedział, a potem zsunął się z siedziska i czując się całkiem mały - nawet jeśli to było tylko trzydzieści jeden centymetrów mniej – ruszył w stronę warowni, by przejrzeć się w lustrze.
Już od dawna nie był tak niski.
Patrick był prosty w obsłudze. Kazali się przebrać za postać z Alicji w Krainie Czarów, więc się przebrał za postać z Alicji w Krainie Czarów. Postarał się tylko, by jego przebranie nie przeszkadzało mu w poruszaniu się i nie wyglądało na wyjątkowo rzucające się w oczy, na tle innych przebrań (raz, że z natury wolał trzymać się w większej grupie a dwa, że to były jednak urodziny Millie, to ona powinna grać na nich pierwsze skrzypce).
Jeśli ktoś nie orientował się w fabule książki, mógł go spokojnie wziąć za rycerza – Steward miał na sobie czarny dublet spod którego wystawały mankiety białej, bufiastej koszuli. Samą koszulę zdobiły wyhaftowane na czerwono malutkie serca. Do pasa miał przyczepioną pochwę z krótkim mieczem. I gdyby do tej pory jego strój nie był dość oczywisty, tego dnia Patrick nosił też czerwoną opaskę w kształcie serca na jednym oku. Był Waletem Kier.
Przystanął przy podłużnym stole. Chwilę przypatrywał się upieczonym przez Norę muffinkom i dziwnym cukrowym grzybom. Z niezrozumiałych dla siebie przyczyn zaczął podejrzewać, że przy organizacji i tej imprezy brała udział Brenna Longbottom. Wszystko wydawało się dopracowane w najmniejszych szczegółach.
Podniósł ze stołu jedno z ciasteczek z napisem: „Eat me”. Obrócił je w ręku, zastanawiając się czy będzie bardzo żałował, jeśli rzeczywiście je zje. Biorąc pod uwagę, że ostatnim razem gdy wypił podejrzany kubek z herbatką oświadczył się Florence a po drinku niespodziance cofnął się mentalnie do przeszłości… Wzruszył beztrosko ramionami. Szkoda, że tym razem nie miał obok siebie Florence lub Sebastiana. Przy nich byłoby mu jakoś raźniej pozostawać nieodpowiedzialnym.
Przysiadł na kolorowej pufie obok Basiliusa. Zmarszczył brwi, spoglądając na jego koszulkę. Pokazał mu trzymane przez siebie ciastko w ręce i rzucił:
- Ciekawość zabiła kota – a potem wgryzł się w nie ze smakiem.
!eatme
Spróbowanie ciastka nie skończyło się tak dramatycznie, jak Patrick przypuszczał. Owszem, poczuł że się zmniejsza, że przyjemnie zapada się w pufę. Posłał Basiliusowi rozbawione spojrzenie i wzruszył beztrosko ramionami.
- Satysfakcja go wskrzesiła – dopowiedział, a potem zsunął się z siedziska i czując się całkiem mały - nawet jeśli to było tylko trzydzieści jeden centymetrów mniej – ruszył w stronę warowni, by przejrzeć się w lustrze.
Już od dawna nie był tak niski.
Postać opuszcza sesję