Taką kolega miał już pracę. Cóż poradzić na to, że wyglądał podejrzanie? Zaczepiał do rozmowy, ciekawym będąc polityki tutejszej społeczności i jej podejścia do sytuacji w mieście, w kraju. Co prawda, może i nie zaczepiał byle kogo, jak typowo zawodowy dziennikarz, ale tutaj zdarzyło się przypadkowe koleżeńskie spotkanie. Po kilku latach.
- Na szpiega musiałbyś trochę poćwiczyć.Również odpowiedział z uśmiechem. Renigald nigdy nie miał oporu być szczerym do bólu. Nawet wyrażając jawnie swoje zdanie na temat tutejszej polityki, zostawiając rozmówcę do interpretowania sobie jego wypowiedzi wedle uznania. Niby nie opowiadał się za którąś stron, ale też nie wspierał mugoli, a popierał Czarnego Pana, jego działania, ideologię. Jak rodzina go uczyła.
Wracając zaś do tej romantycznie rozegranej szopki, którą wyjaśnił pobieżnie koledze, ten próbował widocznie poskładać w sensowną całość, logiczną. Lecz takowej tutaj przecież nie było?
- Potrzebuje reklamy sklepu.Odparł zgodnie z prawdą. Co znaczy, że żadna z podpowiedzi zapodana przez Bagshota. Ani go nie kochała. Ani go nienawidziła. Ani nie potrzebowała mieć rozgłosu dla siebie. Tylko zależało jej na jakiejś uwadze dziennikarki w sprawie swojego sklepu. Jako beznadziejny kolega, pomógł jej oczywiście. Tylko, poszło to raczej nie w takim kierunku, w jakim powinno.
Wzruszył ramionami, na stwierdzenie, czy było to irytujące. To bardziej było zaskakujące. Że Penny wybrała jego zamiast Aidana. Czy, gdyby z Parkinsonem znalazła się w podobnej sytuacji, zagrałaby tam samo? Podobnie? Jak z nimi rozmawiał, negatywnie się odnieśli jedno względem drugiego.
- Zostawić dziewczynę w spokoju?Spojrzał na niego jak na idiotę. Unosząc przy tym brew. Jak miałby ją zostawić w spokoju?
- Beze mnie nie uciągnie z tym swoim biznesem.
Skłamał mu szczerze. Przecież Malfoy miał pieniądze, nazwisko, znajomości na Nocturnie. W dodatku, z Penny się od dawna kolegują. Nawet jak sobie dogryzają, czepiają, wyzywają to jednak ta relacja jakimś cudem jeszcze nie rozpadła się na kawałki. Nawet teraz, jak Penny wyskoczyła z zaręczynami. Nawet, jeżeli w Hogwarcie byli w innych domach. Podobnie z Aidanem, Terrym.
- Możemy się zbierać.
Zgodził się. Dopił swoje piwo, założył kapelusz.