11.05.2024, 09:31 ✶
Wbrew temu co można było o nim pomyśleć, Flynn naprawdę wiedział co robi. Ta wiedza nie przeszkadzała mu oczywiście w byciu kompletnym pomyleńcem, ale zwykł ryzykować życiem własnym, a nie innych. Nie potrzebował do tego hamulca nawet wiedzy o tym, że Nora była samotną matką. Wciąż - huśtawka zadrżała, bo zamierzał zrobić coś, czego wcale nie omówili tam na dole - po tym jak ją rozhuśtał, przeskoczył na inną z nich. Panna Figg tego nie widziała - wszystko stało się za jej plecami, kiedy ona bujała się z twarzą odwróconą w kierunku sceny. Miała jednak uszy, więc usłyszała: wstań! dobiegające zza jej pleców, kiedy trapez przestał drżeć. Wstań i odwróć się! A kiedy się odwróciła był tam. Stał na bliźniaczym sprzęcie i wydawał jej dalsze instrukcje. W teorii to nie było trudne - chciał żeby i ona przeszła z jednej huśtawki na drugą, ale co w tej teorii było zaledwie jednym krokiem w przód, w praktyce stawało się jedną sekundą na przeskoczenie nad przepaścią. Poinstruował ją w jaki sposób bujać huśtawką, ale ostatecznie to on musiał zgrać je do rytmu, a kiedy niemalże wpadali na siebie przy największym wychyleniu, zaczął odliczać. Od trzech do zera, po którym nastąpiło skacz. Objął ją szczelnie ramieniem, nie pozwalając spaść, ani zachwiać się. Jeżeli trzeba było, powstrzymał ją przed upadkiem siłą własnych mięśni.
W tej pozycji nie mogła widzieć już nic poza nim. Zniszczoną, chociaż wciąż piękną twarzą przykrytą garściami grubych loków. To była uroda kogoś, kto miał w sobie dużo kobiecej energii, teraz przykrytej zwyczajnym niezadbaniem - lekkim zarostem, kompletnie do niego niepasującym, krzaczastymi brwiami, niewyregulowanymi, chociaż kobiety coraz częściej decydowały się na nadawanie im fantazyjnych kształtów.
- Zejdę na dół po materiale - zapowiedział, przesuwając dłoń wzdłuż jej talii, żeby poprawić sposób w jaki ją trzymał. Znajdując się na jednym trapezie na stojąco musieli być cały czas odchyleni w tył, żeby nie przylegać do siebie ciałami, chociaż... Tak naprawdę, to jeżeli wybrała taką pozycję, Flynn wcale nie protestował. - Spuszczę cię na dół na tyle, żebyś mogła skoczyć w dół. Chyba, że się boisz, że cię nie złapię? - Nie powinien uśmiechać się po czymś takim. Zrobił to i tak. - Tylko zanim skoczysz, rozepnij pas.
I jeżeli się na to zdecydowała - faktycznie czekał na nią na dole, żeby złapać ją zanim zetknęła się z twardymi deskami sceny. W przeciwnym wypadku pozwolił jej zejść normalnie.
W tej pozycji nie mogła widzieć już nic poza nim. Zniszczoną, chociaż wciąż piękną twarzą przykrytą garściami grubych loków. To była uroda kogoś, kto miał w sobie dużo kobiecej energii, teraz przykrytej zwyczajnym niezadbaniem - lekkim zarostem, kompletnie do niego niepasującym, krzaczastymi brwiami, niewyregulowanymi, chociaż kobiety coraz częściej decydowały się na nadawanie im fantazyjnych kształtów.
- Zejdę na dół po materiale - zapowiedział, przesuwając dłoń wzdłuż jej talii, żeby poprawić sposób w jaki ją trzymał. Znajdując się na jednym trapezie na stojąco musieli być cały czas odchyleni w tył, żeby nie przylegać do siebie ciałami, chociaż... Tak naprawdę, to jeżeli wybrała taką pozycję, Flynn wcale nie protestował. - Spuszczę cię na dół na tyle, żebyś mogła skoczyć w dół. Chyba, że się boisz, że cię nie złapię? - Nie powinien uśmiechać się po czymś takim. Zrobił to i tak. - Tylko zanim skoczysz, rozepnij pas.
I jeżeli się na to zdecydowała - faktycznie czekał na nią na dole, żeby złapać ją zanim zetknęła się z twardymi deskami sceny. W przeciwnym wypadku pozwolił jej zejść normalnie.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.