11.05.2024, 11:48 ✶
Gdyby to tylko było takie proste - powiedzieć swoim dzieciom, żeby czegoś nie robiły, a te nie będą tego robiły! Wtedy na pewno życie Roberta byłoby o wiele spokojniejsze. Miał jednak córkę, która we własnym mniemaniu robiła CO TYLKO MOGŁA, żeby ojciec był z niej dumny. Czuła z nim również jakąś dziwna wieź, która dla osoby z zewnątrz, mogłaby wydawać się absurdalna, biorąc pod uwagę zachowanie oraz charakter Roberta. Sophie nigdy jednak nie myślał, że ojciec jej nienawidzi albo nie lubi. Nie mieściło jej się to w głowie, skoro był jej rodzicem, a ona przecież nie robiła niczego złego. Jakakolwiek niechęć która była jej okazywana, zrzucana zostawała na wczesną śmierć jej matki którą ojciec na pewno kochał, oraz na jego "ciężkie" życie i dużą ilość pracy. Sophie stety albo i niestety, wróciła do domu na stałe. Czuła się jak w domu, a Robert był jej własnym osobistym ojcem, i jeśli czegoś od niego potrzebowała, to nie wstydziła się przyjść. Zawsze z tyłu głowy kołatała jej się myśl nie przeszkadzaj tacie! , ale były sytuacje, kiedy wolała jednak przeszkodzić. Wstyd przed wujem Richardem, był zdecydowanie jedną z takich "sytuacji"! Sophie czuła, że będzie mogła spojrzeć wujkowi w twarz dopiero wtedy, kiedy zrobi porządek z własną firmą...
-Och...- Mruknęła Sophie i mina jej lekko zrzedła, kiedy ojciec zaczął ją strofować.- Ale wuj Richard... nie chcę siedzieć sama z wujem Richardem...- Bąkneła cicho, zerkając to na ojca, to na pana Borgina. Ale wstyd! Biedna Sophie!
-Mhm...- Coraz bardziej czerwona, sluchała jak gość ojca również zwracał jej uwagę. Spotkanie spotkaniem, ale do cholery! Była we własnym domu i potrzebowała pomocy ojca! Trochę ją to zirytowało, ale oczywiście nie odważyłaby się teraz otwarcie z nimi kłócić.
-Och to wspaniale! - Zawołała jednak, kiedy pan Borgin kolejny raz przyszedł jej z pomocą i przyjął zaproszenie na posiłek.- Na pewno pan nie pożałuje, po śniadaniu zjemy ciastka cynamonowe!- Zarządziła i wyszczerzyła zęby, nadal jednak czerwona i nieco zmieszana. Odetchnęła w duchu! Odwróciła się na pięcie i otworzyła drzwi od gabinetu, żeby cała trójka mogła wyjść na korytarz. Ojciec jej wybaczy. Musi zrozumieć, że to była awaryjna sytuacja! Nawet Sophie takie miewała...
- Tato, pan Borgin również pomaga w naszym sklepie?- Zainteresowała się, odnosząc się do wcześniejszych słów mężczyzny. Skoro rozmawiali o świecach oraz kadzidłach, to nie przerwała im w niczym ważnym.
-Och...- Mruknęła Sophie i mina jej lekko zrzedła, kiedy ojciec zaczął ją strofować.- Ale wuj Richard... nie chcę siedzieć sama z wujem Richardem...- Bąkneła cicho, zerkając to na ojca, to na pana Borgina. Ale wstyd! Biedna Sophie!
-Mhm...- Coraz bardziej czerwona, sluchała jak gość ojca również zwracał jej uwagę. Spotkanie spotkaniem, ale do cholery! Była we własnym domu i potrzebowała pomocy ojca! Trochę ją to zirytowało, ale oczywiście nie odważyłaby się teraz otwarcie z nimi kłócić.
-Och to wspaniale! - Zawołała jednak, kiedy pan Borgin kolejny raz przyszedł jej z pomocą i przyjął zaproszenie na posiłek.- Na pewno pan nie pożałuje, po śniadaniu zjemy ciastka cynamonowe!- Zarządziła i wyszczerzyła zęby, nadal jednak czerwona i nieco zmieszana. Odetchnęła w duchu! Odwróciła się na pięcie i otworzyła drzwi od gabinetu, żeby cała trójka mogła wyjść na korytarz. Ojciec jej wybaczy. Musi zrozumieć, że to była awaryjna sytuacja! Nawet Sophie takie miewała...
- Tato, pan Borgin również pomaga w naszym sklepie?- Zainteresowała się, odnosząc się do wcześniejszych słów mężczyzny. Skoro rozmawiali o świecach oraz kadzidłach, to nie przerwała im w niczym ważnym.