11.05.2024, 17:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2024, 17:18 przez Millie Moody.)
– A nie? Przypomnieć Ci kto w naszym związku nosi mundur i odznakę, a kto całymi dniami obraca się wśród pięknych kiecek? – pokpiwała dostosowując od razu krok do zmiany kierunku. Znała drogę do pracowni, miała wydeptane ścieżki magicznego Londynu wieloma latami patroli, tych obowiązkowych, tych łapanych w zastępstwie i karniaków, za niezbyt miłe traktowanie innych ludzi, nie ważne czy poszkodowanych, czy przestępców, czy potencjalnych przestępców, czy kolegów z pracy. Mildred szybciej robiła niż myślała, ostatecznie ciężko było się połapać które patrole z czego wynikają.
Słowa Christophera wywołały w niej przyjemne uczucie w żołądku, kobieca próżność choć była w niej Bardzo Głęboko zagrzebana, wylazła na wierzch jak oliwa na wodzie. Moody miała kiepskie warunki do eksplorowania swojej kobiecej natury. Jej matka umarła nim skończyła 8 lat, a brat - najmężniejszy z mężczyzn - nie widział nic zdrożnego w tym, że dziewczynka wychowywała się w gronie jego i jego kumpli, co owocowało dużą ilością siniaków i odcisków zębów na skórze, a nie potrzebą zabawy lalkami. Spodnie były bardziej funkcjonalne niż sukienki, a późniejsze przygody w Hogwarcie tylko zabetonowały podejście w którym wiele osób miało wątpliwości czy płaska jak deska Moddy jest dziewczyną, czy tylko udaje. To znaczy... schody ją przepuszczały na piętro itd, ale kto wie, może nawet one dały się nabrać.
Ale teraz stała się specjalną klientką, a Christopher w przeciwieństwie do jej poprzednich kochanków (nie żeby zamierzała się z nim ruchać) z wysokich sfer, nie pławił się w jej tańcu na krawędzi życia i śmierci. Nawet jej takiej nie znał. To było dziwne. To było jak gra, jak udawanie tego całego jebanego kopciuszka, który nagle dostał dobrą kiecę i nagle książę nie zauważył jej spracowanych dłoni z brudem za paznokciami.
– Brzmi jak doskonały plan. Nad czym pracujesz teraz? Czy może zupełnie nowa kolekcja? – podpytywała, z zaskoczeniem odkrywając, że w sumie na prawdę ją to interesuje. Nie musiała aż tak udawać. Tylko język tak, język trzeba było trzymać zawiązany na supełek. – Projektujesz też dla facetów? Wydaje mi się, że kiedyś widziałam podobną metkę z różą u Morfi... znaczy u... u Niewymownego Longbottoma. – Bo Morfina miał na imię Morfeusz, Morpheus, Morfiniusz czy właściwie Morphineus? Nigdy nie pamiętała.
Słowa Christophera wywołały w niej przyjemne uczucie w żołądku, kobieca próżność choć była w niej Bardzo Głęboko zagrzebana, wylazła na wierzch jak oliwa na wodzie. Moody miała kiepskie warunki do eksplorowania swojej kobiecej natury. Jej matka umarła nim skończyła 8 lat, a brat - najmężniejszy z mężczyzn - nie widział nic zdrożnego w tym, że dziewczynka wychowywała się w gronie jego i jego kumpli, co owocowało dużą ilością siniaków i odcisków zębów na skórze, a nie potrzebą zabawy lalkami. Spodnie były bardziej funkcjonalne niż sukienki, a późniejsze przygody w Hogwarcie tylko zabetonowały podejście w którym wiele osób miało wątpliwości czy płaska jak deska Moddy jest dziewczyną, czy tylko udaje. To znaczy... schody ją przepuszczały na piętro itd, ale kto wie, może nawet one dały się nabrać.
Ale teraz stała się specjalną klientką, a Christopher w przeciwieństwie do jej poprzednich kochanków (nie żeby zamierzała się z nim ruchać) z wysokich sfer, nie pławił się w jej tańcu na krawędzi życia i śmierci. Nawet jej takiej nie znał. To było dziwne. To było jak gra, jak udawanie tego całego jebanego kopciuszka, który nagle dostał dobrą kiecę i nagle książę nie zauważył jej spracowanych dłoni z brudem za paznokciami.
– Brzmi jak doskonały plan. Nad czym pracujesz teraz? Czy może zupełnie nowa kolekcja? – podpytywała, z zaskoczeniem odkrywając, że w sumie na prawdę ją to interesuje. Nie musiała aż tak udawać. Tylko język tak, język trzeba było trzymać zawiązany na supełek. – Projektujesz też dla facetów? Wydaje mi się, że kiedyś widziałam podobną metkę z różą u Morfi... znaczy u... u Niewymownego Longbottoma. – Bo Morfina miał na imię Morfeusz, Morpheus, Morfiniusz czy właściwie Morphineus? Nigdy nie pamiętała.