12.05.2024, 11:08 ✶
Charlie starał się patrzeć w przyszłość z optymizmem. Jeśli wuj nie pozwoli mu założyć szklarni w domu, to rzeczywiście będzie musiał znaleźć inne miejsce! Z tym jednak na pewno nie byłoby problemu, przecież Londyn był duży, więc i jego magiczna społeczność była spora. Był to nowy świat, który z pewnością niejednokrotnie jeszcze zaskoczy.
- Dziękuję, ojcze. - Odezwał się, gdy dostał wstępną zgodę od Richarda. Pozostał tylko twardszy orzech do zgryzienia - Robert! - Ja... ja chyba na razie wszystko wiem. - Zawahał się. Utkwił w ojcu spojrzenie na chwilę zbyt długo, by znów uciec nim ku podłodze. - Nie będę cię zatrzymywał, dopiero wróciłeś z... skądś. To nie moja sprawa. - Dodał szybko, chociaż interesowało go, gdzie wypuścił się Richard. Skoro jednak nie pochwalił się tym od razu, Charlie nie chciał dopytywać. - Odpocznij po podróży, ojcze. Cieszę się, że cię widzę. - Zakończył skromnie.
I tak, jak powiedział, tak zamierzał zrobić - nie zatrzymywać taty ani momentu dłużej. Mulciber wydawał się dość zapracowany, dość zajęty, dość zmęczony. Nie miał czasu na rozmowy z własnym dzieckiem.
- Dziękuję, ojcze. - Odezwał się, gdy dostał wstępną zgodę od Richarda. Pozostał tylko twardszy orzech do zgryzienia - Robert! - Ja... ja chyba na razie wszystko wiem. - Zawahał się. Utkwił w ojcu spojrzenie na chwilę zbyt długo, by znów uciec nim ku podłodze. - Nie będę cię zatrzymywał, dopiero wróciłeś z... skądś. To nie moja sprawa. - Dodał szybko, chociaż interesowało go, gdzie wypuścił się Richard. Skoro jednak nie pochwalił się tym od razu, Charlie nie chciał dopytywać. - Odpocznij po podróży, ojcze. Cieszę się, że cię widzę. - Zakończył skromnie.
I tak, jak powiedział, tak zamierzał zrobić - nie zatrzymywać taty ani momentu dłużej. Mulciber wydawał się dość zapracowany, dość zajęty, dość zmęczony. Nie miał czasu na rozmowy z własnym dzieckiem.