12.05.2024, 13:31 ✶
Naprawdę wiele kosztowało go zachowanie w miarę neutralnego wyrazu twarzy, gdy przytulona do niego nagle Millie zaczęła zachowywać się i paplać jak słodka młoda pani domu napełniona euforią po kupnie nowego domu. Musiał jednak przyznać, dobra była skubana, do tego stopnia, że jemu samemu jakoś lepiej było wczuć się w sytuację, choć podobne gierki tak naprawdę nie były dla niego. Musiał się jednak choć minimalnie postarać, co by występ Moody nie poszedł na marne.
Szczególnie, że dawał pożywkę do późniejszego droczenia się z dziewczyną. Lubił wykorzystywać takie okazje.
- Osoba sprzedająca nam dom nie mówiła o żadnych problemach, ale wiadomo, czasem nawet osobom którym dobrze z oczu patrzy nie można ufać. Szczególnie w niespokojnych czasach jak te - dodał mimochodem, dostrzegając charakterystyczny pokrowiec na różdżkę. W ramach odrobiny zaufania, wysunął rączkę swojej różdżki z kieszeni, tak, by potencjalna czarodziejka mogła ewentualnie rozpoznać ten przedmiot. Wtedy mogła powiedzieć o ewentualnych kolejnych boginach, duchach i innych przyjemnościach, które jeszcze na nich czekały.
- Chętnie wysłuchamy ewentualnej historii, wcześniej nikt za dużo nam nie wspomniał o poprzednich właścicielach. Kochanie, może oprócz ciastek mamy jakieś kubki, można by przynieść jakiś napój, w końcu chyba poznajemy pierwszego sąsiada, szkoda, że jeszcze nie mamy jak Panią przyjąć w środku, ale tu naprawdę jest malowniczo, więc można z tego skorzystać - paplał, próbując jakoś dopełnić historię, którą tworzyła jego towarzyszka. Merlinie, dobrze, że nie słyszała ich reszta, bo nie daliby im pewnie żyć.
Szczególnie, że dawał pożywkę do późniejszego droczenia się z dziewczyną. Lubił wykorzystywać takie okazje.
- Osoba sprzedająca nam dom nie mówiła o żadnych problemach, ale wiadomo, czasem nawet osobom którym dobrze z oczu patrzy nie można ufać. Szczególnie w niespokojnych czasach jak te - dodał mimochodem, dostrzegając charakterystyczny pokrowiec na różdżkę. W ramach odrobiny zaufania, wysunął rączkę swojej różdżki z kieszeni, tak, by potencjalna czarodziejka mogła ewentualnie rozpoznać ten przedmiot. Wtedy mogła powiedzieć o ewentualnych kolejnych boginach, duchach i innych przyjemnościach, które jeszcze na nich czekały.
- Chętnie wysłuchamy ewentualnej historii, wcześniej nikt za dużo nam nie wspomniał o poprzednich właścicielach. Kochanie, może oprócz ciastek mamy jakieś kubki, można by przynieść jakiś napój, w końcu chyba poznajemy pierwszego sąsiada, szkoda, że jeszcze nie mamy jak Panią przyjąć w środku, ale tu naprawdę jest malowniczo, więc można z tego skorzystać - paplał, próbując jakoś dopełnić historię, którą tworzyła jego towarzyszka. Merlinie, dobrze, że nie słyszała ich reszta, bo nie daliby im pewnie żyć.