12.05.2024, 14:27 ✶
Leo i Charlie nie byli niczym więcej, aniżeli braćmi, chłopcami, którzy nie wyrośli jeszcze z przepychanek. Jeden zabiegał o względy ojca, drugi zaś skupiał się na swojej karierze, lecz to w niczym nie wadziło, by byli wciąż w stanie kłócić się jak małe dzieci. Charles zupełnie nie przejmował się rozmową między ojcem i ciocią Lorien, nie wyłapał niewypowiedzianych pytań i uwag.
- Uważaj, bo uznam, że nie zasłużyłeś na ciastko. - Pogroził braciszkowi. Prawdą było, że nie miał pojęcia, iż akurat te ciasta przyprawione były cynamonem. - Twierdzisz, że się lenię, Leo? W takim razie tata też? - Brnął w temat, niewiele robiąc sobie z gróźb! - Według ciebie nigdy nie będziemy dość zajęci, o ile nie będziemy mieć wygodnego etatu, tak jak ty?
Nie mogli jednak ciągnąć dyskusji, bo nadeszły kolejne osoby. Wuj, nieznany mężczyzna i... Och, Sophie! Charlie ledwie powstrzymał uśmiech na widok kuzynki. Dziewczyna wydawała się promykiem słońca w tym ciemnym jak dno grobowca świecie Mulciberów. Dobrze było ją widzieć.
- Dzień dobry, wuju, panie Borgin. - Przywitał się grzecznie z mężczyznami. Uwaga wrzucona w kierunku brata aż zabolała również Charliego. Zerknął na ojca, starając się ocenić, czy ten stanie w obronie Leonarda, lecz nie czekał długo. - Proszę mu wybaczyć, wuju. - Odezwał się pierwszy. - Poranna przebieżka pobudza apetyt.
- Uważaj, bo uznam, że nie zasłużyłeś na ciastko. - Pogroził braciszkowi. Prawdą było, że nie miał pojęcia, iż akurat te ciasta przyprawione były cynamonem. - Twierdzisz, że się lenię, Leo? W takim razie tata też? - Brnął w temat, niewiele robiąc sobie z gróźb! - Według ciebie nigdy nie będziemy dość zajęci, o ile nie będziemy mieć wygodnego etatu, tak jak ty?
Nie mogli jednak ciągnąć dyskusji, bo nadeszły kolejne osoby. Wuj, nieznany mężczyzna i... Och, Sophie! Charlie ledwie powstrzymał uśmiech na widok kuzynki. Dziewczyna wydawała się promykiem słońca w tym ciemnym jak dno grobowca świecie Mulciberów. Dobrze było ją widzieć.
- Dzień dobry, wuju, panie Borgin. - Przywitał się grzecznie z mężczyznami. Uwaga wrzucona w kierunku brata aż zabolała również Charliego. Zerknął na ojca, starając się ocenić, czy ten stanie w obronie Leonarda, lecz nie czekał długo. - Proszę mu wybaczyć, wuju. - Odezwał się pierwszy. - Poranna przebieżka pobudza apetyt.