12.05.2024, 15:48 ✶
Kiwnęła głową ze zrozumieniem. Miał dużo szczęścia, bo na pewno nikt by nie dotarł do niego przed widmami. A może i same widma nie dotarłyby do niego, i Samuel zostałby oszczędzony? Chociaż to było raczej mało prawdopodobne - z tego co słyszała, one snuły się między drzewami w poszukiwaniu ofiar. Czy ich ofiarami mogły być też zwierzęta? Nie miała pojęcia: była poza tym, nikt jej nic nie mówił. Nawet drzewa milczały. Knieja przestała się odzywać.
- Miałeś dużo szczęścia, gdyby nie ten znajomy i orzechówka, to mógłbyś być martwy. Albo czekałby cię los gorszy od śmierci - powiedziała cicho, składając dłonie na kolanach. - Ja... Sama nie wiem.
Mruknęła, spuszczając wzrok na paznokcie. Idealnie wypielęgnowaną skórę, równo wypiłowane płytki i jakiś paproszek, który szybko strąciła opuszkiem palca.
- Cierpią, cała Puszcza cierpi. Ale to są tylko moje domysły, Sam. Puszcza przestała mówić - dodała jeszcze ciszej, ośmielając się w końcu podnieść wzrok. - Powinna nas wezwać na pomoc, ale tego nie zrobiła. Ojciec współpracuje z Ministerstwem i Aurorami, ale obawiam się, że na ten moment nie wiem więcej od ciebie.
Wyglądała na smutną. Nie zrozpaczoną, a smutną - tak po prostu. Widma zabrały jej część siebie, przez nie był zakaz wchodzenia do Kniei. Ludzie bali się zapuszczać w te okolice, a ona przecież mieszkała niedaleko. Czasem miała wrażenie, że słyszy przeraźliwe wycie, dobiegające spomiędzy drzew, lecz nigdy nie miała pewności, czy to nie była jej wyobraźnia i omamy słuchowe.
- Nie da się chyba zrobić nic więcej. Do Kniei nie wolno wchodzić bez pozwolenia, to zbyt niebezpieczne. Ale tyle to trwa... - okropnie długo. Nic nie wiedzieli w tym temacie, zupełnie jakby Ministerstwo zamknęło Knieję Godryka i poszło pić kawę.
- Miałeś dużo szczęścia, gdyby nie ten znajomy i orzechówka, to mógłbyś być martwy. Albo czekałby cię los gorszy od śmierci - powiedziała cicho, składając dłonie na kolanach. - Ja... Sama nie wiem.
Mruknęła, spuszczając wzrok na paznokcie. Idealnie wypielęgnowaną skórę, równo wypiłowane płytki i jakiś paproszek, który szybko strąciła opuszkiem palca.
- Cierpią, cała Puszcza cierpi. Ale to są tylko moje domysły, Sam. Puszcza przestała mówić - dodała jeszcze ciszej, ośmielając się w końcu podnieść wzrok. - Powinna nas wezwać na pomoc, ale tego nie zrobiła. Ojciec współpracuje z Ministerstwem i Aurorami, ale obawiam się, że na ten moment nie wiem więcej od ciebie.
Wyglądała na smutną. Nie zrozpaczoną, a smutną - tak po prostu. Widma zabrały jej część siebie, przez nie był zakaz wchodzenia do Kniei. Ludzie bali się zapuszczać w te okolice, a ona przecież mieszkała niedaleko. Czasem miała wrażenie, że słyszy przeraźliwe wycie, dobiegające spomiędzy drzew, lecz nigdy nie miała pewności, czy to nie była jej wyobraźnia i omamy słuchowe.
- Nie da się chyba zrobić nic więcej. Do Kniei nie wolno wchodzić bez pozwolenia, to zbyt niebezpieczne. Ale tyle to trwa... - okropnie długo. Nic nie wiedzieli w tym temacie, zupełnie jakby Ministerstwo zamknęło Knieję Godryka i poszło pić kawę.